środa, 15 listopada 2017

Uziemieni - R.K. Lilley

„Przyszłość jest mglista i pełna niewiadomych, a przeszłość nie daje o sobie zapomnieć.”

Historia Bianki i Jamesa zbliża się wielkimi krokami ku końcowi. W ich życiu osobistym zachodzi wiele zmian. Bianka nie jest już w stanie zaprzeczać swoim uczuciom, a sam James zdał sobie wreszcie sprawę, że to Bianka jest dla niego najcenniejsza. Kobieta decyduje się na wielki krok i postanawia zamieszkać z ukochanym. Tylko czy to na pewno koniec kłopotów? Przyszłość cały czas nie jest pewna, tym bardziej że przeszłość nie daje o sobie zapomnieć i kolejny raz daje o sobie znać. 

Dwa poprzednie tomy tej serii czytałam już jakiś czas temu i miałam ogromny problem, by znów wkręcić się w historię Bianki i Jamesa. Pierwsze kilkadziesiąt stron czytałam kilka dni i naprawdę wydawało mi się, że nie uda mi się doczytać do końca. Na całe szczęście później wróciłam na stare tory i z przyjemnością śledziłam, to co zgotował dla tej dwójki los. W książce sporo się dzieje, więc na pewno nie jest nudno, a na dodatek pojawia się wątek sensacyjny, który został idealnie wpleciony w fabułę. „Uziemieni” to trzeci i ostatni tom, który jest opowiedziany z perspektywy głównej bohaterki, bo przed nami jeszcze jedna część, czyli „Pan Przystojny”, która jest przedstawiona oczami Jamesa. Jestem jej bardzo ciekawa, gdyż nie każdy autor potrafi mnie zadowolić, pisząc tom z perspektywy męskiego bohatera. 

„Uziemieni” to także najlepsza część serii, najciekawsza, najbardziej dopracowana i spójna. Autorka zadziwiła mnie także zmianą jaka zaszła w Jamesie, w poprzednich tomach irytował mnie niemiłosiernie swoją maniakalną zazdrością, ale za to teraz bardzo często można było dostrzec w nim szczere, prawdziwe i normalne uczucia. Jeżeli chodzi o Biankę, to też zyskała w moich oczach, bo choć może nie zmieniła się diametralnie, to bardzo obniżyła mój poziom irytacji swoją osobą. 

W tej części sceny seksu także zostały najlepiej opisane, bo choć bohaterowie cały czas praktykują BDSM, to jednak teraz ich zbliżenia były zupełnie inne, dzikie pełne pasji i namiętności. Do tego wszystkiego autorka opisała to w bardzo obrazowy sposób, więc uwierzcie mi na słowo, że moja wyobraźnia pracowała na największych obrotach, bo miała ogromne pole do popisu, z czego jestem w stu procentach zadowolona.

Przyznam się Wam szczerze, że spędziłam przy tej serii fajnie czas, bo choć nie jest to literatura wysokich lotów i nie znajdziecie w niej nic odkrywczego, to autorka potrafi zaciekawić i wciągnąć w wir wydarzeń, w szczególności w tej części, która naprawdę moim zdaniem jest najlepsza. Więc jeżeli lubicie takie książki, to sięgnijcie po serię „W przestworzach”, która opowiada o namiętnej miłości Jamesa oraz Bianki.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Editio Red.

13 komentarzy:

  1. Tez czytałam dawno poprzednie czesci, juz nie pamietam dobrze co tam sie działo.musiałabym przeczytać od nowa.. Kiedys napewno to zrobię

    OdpowiedzUsuń
  2. Seria "W przestworzach" interesuje mnie od dawna, nawet mam dwa ostatnie tomy, ale jak czytać nie mając "Podniebnego lotu"?! To właśnie specyfika mojej bibkioteczki😁
    Trochę zbiła mnie z tropu pierwsza część recenzji, ale za to dalej czytając nabrałam jeszcze większego apetytu na tę lekturę. Ciekawe stwierdzenie: "nie jest to literatura wysokich lotów" - czasami prostota przemawia na korzyść książki. Recenzja nie pozostawia wątpliwości - warto przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne jest to, że styl autorki ewoluował przez te wszystkie części, bo naprawdę w tej części nie ma się do czego przyczepić ;)

      Usuń
    2. Najbardziej niepochlebne opinie czytałam o drugim tomie i jakoś nie miałam aż tak przemożnego pragnienia serii czytać. Mimo wszystko styl narracji czasami bywa ważniejszy od samej fabuły - ciekawą historię bardzo łatwo "pogrzebać" słownictwem czy konstrukcją zdań.

      Usuń
  3. Słyszałam dużo złego o tej serii że kopia greya że za bardzo płytka itd itp...
    Muszę się w końcu sama przekonać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też zależy od indywidualnego postrzegania. Dla jednych to kopia Greya, a dla innych moźe być całkiem niezła :)

      Usuń
  4. Nie czytałam tej serii, lubię erotyki także te które zawierają w sobie BDSM, po tej recenzji trzeba się chyba wziąć za książki Pani R.K. Lilley.

    OdpowiedzUsuń
  5. Od jakiegoś czasu mam w planach tę serię i muszę w końcu się za nią zabrać. Muszę przyznać, że jestem jej bardzo ciekawa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oglądałam ostatnio w Empiku i zastanawiałam się nad zakupem, jednak poczekam, aż pojawi się w bibliotece:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam wcześniejszych części, a klimaty BDSM mnie średnio interesują. Nie dla mnie seria;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno sięgnę po te książki. Gdzieś czytałam, że to trochę skrzyżowanie Greya i Crossa. Czyli typowe erotyki, a ja na takie czasami mam ochotę. Tę serię szczególnie chciałabym przeczytać, bo ciekawi mnie wątek samolotów i samej pracy bohaterki. Mam nadzieję, że miło spędzę z nią kilka wieczorów :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Prawda jest taka, że ile czytelnikòw tyle opinii :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.