Fallen Crest. Szkoła - Tijan

„Samantha zaczyna naukę w nowej szkole, do której chodzą Mason i Logan. Już pierwszego dnia wiadomo, że Sam będzie miała wielu wrogów w nowym miejscu. Jednym z nich jest Kate, która najwyraźniej uknuła już jakąś intrygę.

Jednak przetrwanie w nowej szkole to tylko jedno ze zmartwień Samanthy. W powietrzu wisi znacznie poważniejszy problem: konflikt między miastami Roussou i Fallen Crest się zaognia. Teraz Sam będzie musiała zrobić wszystko, żeby Mason nie spędził ostatniego semestru w areszcie lub szpitalu.

Czy ochrona Masona i Logana wystarczy, żeby Sam czuła się bezpieczna w nowej szkole?”

Są takie książkowe serie, które uwielbiam, a czekanie na kolejne tomy wykańcza mnie psychicznie. Jedną z nich jest Fallen Crest od Tijan. Przepadłam w tej historii, zakochałam się w głównym bohaterze i cały czas jest mi mało. Naprawdę niecierpliwie wyczekuję kolejnych tomów, by kolejny raz trafić do świata bohaterów i z nimi przeżywać ich bardzo, ale to bardzo pokręcone losy. Jeżeli czytaliście poprzednie tomy tej serii, to wiecie, że jest jedna z takich historii, która w całości jest fikcją literacką, bo choć oczywiście jest miłość, a jak wiemy, jest esencją ona życia każdego człowieka, to jednak wydarzenia i sytuacje, które spotykają tych młodych ludzi, nie mają racji bytu w realnym świecie. I choć wiem, że młodzież potrafi być wredna i okrutna, to na pewno nie jest taka, jak opisuje to autorka. Dla mnie nie jest to żadnym minusem, bo jak wiecie, lubię takie pokręcone i popieprzone historie, czytam je z przymrużeniem oka, a każda minuta w świecie bohaterów jest dla mnie świetną odskocznią od rzeczywistości. Naprawdę za każdym razem zatracam się bez reszty w świecie bohaterów i z frajdą oraz olbrzymią ciekawością pochłaniam kolejne strony.

Wydaje się mnie, że ten tom jest chyba najbardziej przekoloryzowany i przerysowany, mam wrażenie, że autorka maksymalnie popuściła wodze swojej fantazji, co wyszło tylko i wyłącznie książce na plus. Nie raz z otwartą buzią oraz niedowierzaniem wymalowanym na twarzy, przewracałam kolejne strony i klęłam na czym świat stoi. Co dziwne ten tom okazał się mało przewidywalny i bardzo miło mnie to zaskoczyło.

Jeżeli chodzi o bohaterów, to nadal uważam, że ich kreacja wyszła autorce świetnie. Muszę przyznać, że postać Samanthy wreszcie przestała mnie irytować, dziewczyna na pewno bardziej dojrzała i nie raz współczułam jej tego, przez co musiała przechodzić. Na szczęście miała obok siebie Masona, chłopaka, który dla niej zrobiłby wszystko. Samantha jest miłością jego życia i każdy kto, jej zagraża musi liczyć się z tym, że Mason zniszczy go jego własną bronią. Myślałam, że już go dobrze poznałam, ale tak naprawdę chłopak cały czas ma przed nami tajemnice. No i oczywiście jest jeszcze Logan, czyli drugi z braci Kade’ów. O nim też dowiemy się trochę więcej i na światło dzienne, wyjdzie jego tajemnica...

Jeżeli lubcie historie niczym Moda na sukces w wersji young, to seria Fallen Crest będzie dla Was idealna. Mnie te trzy tomy bardzo się podobały i niecierpliwie czekam na kolejną część. Zapewniam Was, że podczas czytania emocji oraz wrażeń Wam nie zabraknie i kolejny raz znajdziecie się pod wpływem uroku braci Kade.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

10 komentarzy:

  1. Tym razem już wiem, że nie jest to seria dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zwrócę uwagę na tą serię. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie czytalam jeszcze drugiej, bo nie lubie czekac.. choc moze to rusze jak juz mam dwie do przeczytania.. wiadomo kiedy bedzie kolejna?

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wrażenie, że każdy kolejny tom ma coraz ciekawszy opis. Niestety pierwsza część bardzo mi się nie podobała i mam spore opory przed sięgnięciem po kolejne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z twoim zdaniem, mnie też pierwsza część jakoś niestety nie porwała

      Usuń
  5. Mojej córce może się spodobać 😀

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.

Copyright © 2014 Kobiece Recenzje , Blogger