niedziela, 14 lutego 2016

Czas pokaże - Anna Ficner - Ogonowska

Myślę, że większość z Was kojarzy Annę Ficner - Ogonowską, autorkę serii "Alibi na szczęście".? Dziś zapraszam Was na recenzję jej najnowszej powieści "Czas pokaże". 

Julka to młoda dziewczyna, studentka psychologii, która mieszka w Warszawie wraz z matką. Ma zamężną siostrę, brata księdza oraz najlepszą przyjaciółkę Nelę. Stara się za wszelką cenę być dobrą córką, choć w jej przypadku to nie lada wyzwanie, gdyż jej rodzicielka nie należy do najprzyjemniejszych osób. Swoje pięć groszy zawsze dołoży również ciągle zrzędząca ciotka Klara. Wszystko zacznie się zmieniać gdy na drodze Julki stanie on.... By zawalczyć o miłość Julka będzie musiała wiele zmienić, zaczynając zmiany od siebie i od swojego zachowania. Czy jej się to uda? O tym przekonacie się czytając "Czas pokaże".

"Czas pokaże", to romans obyczajowy. Historia taka jak Julki mogłaby się przydarzyć niejednej z nas. Czasami byłam aż zdziwiona, że to wszystko jest przez autorkę wymyślone, ponieważ zostało przedstawione w bardzo realistyczny sposób.

Książka ta napisana jest w osobie trzeciej, co nie jest zbyt często stosowane przez autorów, ale mi bardzo odpowiada taki sposób narracji. Tym bardziej, że styl autorki jest prosty, a wszystko napisane jest w barwny sposób.

Autorka wiele pracy włożyła w zarys psychologiczny bohaterów. Wyszło to jej tak dobrze, że czasami miałam wrażenie, że mam do czynienia z prawdziwymi osobami. Każdy z nich posiada wiele zalet, ale i również wad, jednych z nich obdarzamy sympatią a innych niestety antypatią.
Ja ze wszystkich postaci jakie są w tej powieści najbardziej polubiłam Nelę, dziewczynę szczerą, pomocną, która zawsze stoi murem za Julką, nawet w chwilach, gdy ktoś inny już dawno by odszedł. Myślę, że powinnam również polubić Julkę, i na pewno w jakimś stopniu tak się stało, jednakże osoba głównej bohaterki bardzo mnie irytowała, brakowało mi u niej asertywności w stosunku do matki.

"Czas pokaże", to książka, która ma aż 700 stron, nie jest to dla mnie problemem, gdyż uwielbiam powieści, które czyta się dłużej, jednak moim zdaniem ta opowieść zmieściłaby się już na 400 stronach. Jak dla mnie opisy oraz przemyślenia głównej bohaterki były za długie i przez to cała książka straciła na uroku, a momentami była nawet nudna. Akcja zbyt leniwa, mało dramaturgi, po prostu brak tego czegoś co porywa nas w głąb fabuły.

Nie będę się oczywiście tylko czepiać, gdyż niewątpliwie jest to poruszająca historia, zawierająca wiele życiowych prawd, takich jak akceptacja samego siebie, poświęcenie względem innych osób, a także miłość, która powinna spotkać każdego z nas. 
Pomysł na fabułę bardzo ciekawy i ogólnie książkę oceniam dobrze, jestem przekonana, że gdyby nie te monotonne opisy byłoby bardzo dobrze.

Oczywiście nie sugerujcie się tylko moją opinią, weźcie książkę w dłonie i oceńcie ją sami. Myślę, że niejednemu z Was przypadnie ona do gustu.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Znak.

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 18.11.2016

2 komentarze:

  1. Wynudziłam się jak mops podczas lektury tej książki. Nigdy tego nie robię, ale mniej więcej po 300 stronach zaczęłam omijać opisy i w ogóle nie czuje, żebym coś straciła. Szkoda, mogła z tego być fajna historia.
    Pozdrawiam, Maw-reads

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam :) Tym bardziej, że te opisy po prostu mało wnosiły do całej historii.

      Usuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.