reklama

sobota, 25 lutego 2017

Prawdodziejka - Susan Dennard

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Od dawna nie czytałam książek fantasy. Odkąd w gimnazjum w moje ręce wpadła seria o Harrym Potterze i do tej pory czekam na list z Hogwartu, to nie ciągnęło mnie do tego typu literatury. Kocham Harrego, ale inne powieści tego typu nigdy mnie nie fascynowały. Czemu? Nie wiem, bo czarownice i magiczne klimaty zawsze mi się podobały. Po prostu omijałam takie książki i teraz wiem, że mam sporo do nadrobienia.

O Prawdodziejce dowiedziałam się na Krakowskich Targach Książki w tamtym roku. Szłam alejką i po prostu spodobała mi się okładka. Jest naprawdę piękna i ma w sobie coś magicznego. Przeczytałam opis i coś tknęło mnie, że powinnam koniecznie przeczytać tę powieść. Zanim doszło jednak do realizacji mojego planu minęło sporo czasu, a ja podchodziłam do lektury Prawdodziejki kilkukrotnie. Jaki jest ostateczny efekt tego spotkania? Zapraszam na moją opinię!

Kłopoty. Przygoda. Magia. To trzy słowa, które idealnie opisują Prawdodziejkę. Wiem, że to mało, by przekonać Was do lektury, ale uwierzcie mi, że to w zupełności powinno wystarczyć, bo ja zakochałam się w tej niesamowitej powieści. 

Poznajemy dwie młode czarodziejki, które uwielbiają pakować się w kłopoty. Safiya i Iseult posiadają moce, które sprawiają, że obie są wyjątkowe. Ta pierwsza jest wiedźmą prawdy, która musi swoją moc trzymać w tajemnicy, gdyż wiele osób z chęcią wykorzystałoby jej umiejętności w niecnych czynach. Ta druga sama do końca nie zdaje sobie sprawy ze swojej siły i nie ma świadomości, że lepiej, by się o niej nie dowiedziała. Co może wyniknąć z połączenia takich dwóch szalonych czarownic? Czasy rozejmu między imperiami dobiegają końca, a wojna wisi w powietrzu. Dziewczyny narażają się Krwiodziejowi i tutaj zaczyna się cała przygoda. Obie będą musiały zmierzyć się z niebezpieczeństwem, które pojawia się prawie od razu. 

Tutaj nie ma miejsca na nudę, bo od samego początku wpadamy w wir akcji, która trwa do ostatniej kartki tej powieści. Pojawia się mnóstwo postaci, czarodziejów, a każdy z nich charakteryzuje się innymi zdolnościami. Komu można ufać? Komu nie? Naprawdę fajne było to, że bardzo zaangażowałam się w lekturę i przeżywałam wszystko co się działo. W dodatku w książce pojawia się wątek miłosny, który nie dominuje, ale dla mnie, czyli miłośniczki romansów, to coś co bardzo pasuje do tego typu powieści. I jestem przekonana, że Wam też by się spodobał :)

Styl Susan Dennard jest lekki, a powieść czyta się naprawdę szybko. Ja pochłaniałam kolejne strony z prędkością światła, a przeczytanie tej książki zajęło mi raptem dwa dni. 

Prawdodziejka to powieść o młodych silnych kobietach. O przyjaźni, która jest tak mocna i prawdziwa, że można oddać za nią życie. I przyznam się Wam szczerze, że bardzo żałuję, że długo odmawiałam sobie lektury tej książki, bo świat w niej przedstawiony i przygody dwóch czarodziejek, naprawdę mnie zafascynowały i wciągnęły bez reszty. W dodatku widziałam gdzieś zapowiedź drugiej części cyklu Czaroziemie  i nie mogę się jej doczekać! Wiatrodziej ma mieć premierę jeszcze w tym roku.

Serdecznie polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu SQN. 

3 komentarze:

  1. Mnie nie powaliła :( Chyba nie mój klimat. Za dużo magicznych miejsc, w któych nie mogłam się odnaleźć ;/
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam po niej ogromną potrzebę czytania fantasy :D

      Usuń
  2. Jakoś nie mogę przekonać się do tej książki. Już kilka razy do niej podchodziłam i po kilku stronach ją odkładałam. Może tylko początek jest dla mnie trudny i jak dam jej kolejną szansę to mi się spodoba?

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.