reklama

poniedziałek, 1 maja 2017

Brian Staveley - Ostatnia Więź

Długo zwlekałam z napisaniem tej recenzji, muszę Was za to przeprosić, ale musiałam sobie przetrawić na spokojnie to, co się działo w ostatnim tomie opowieści o rodzie Hui'Maalkenianów.

Na "Ostatnią Więź" czekałam około pół roku, namolnie sprawdzając FP autora, jak i wydawnictwa, śledząc wszystko, co miało związek z tą powieścią. Gdy robiłam kwietniowe zapowiedzi, moje oczekiwanie się skończyło, oto wreszcie zwieńczenie tej historii! I wiecie co, Wam powiem na wstępie?

Było warto tyle czekać, zapraszam do recenzji!

"Trzeci i ostatni tom KRONIKI NIECIOSANEGO TRONU, niesamowitej epickiej fantasy łączącej tempo działań elitarnej jednostki do zadań specjalnych ze szczyptą ducha zen.
Starożytni Csestriimowie powracają, aby dokończyć dzieła unicestwienia ludzkości. Armie maszerują na stolicę. Krwiopijcy, samotne istoty czerpiące swoje niezwykłe moce ze świata natury, angażują się u boku każdej z walczących stron, aby wpłynąć na wynik wojny. Kapryśni bogowie zaś pod ludzką postacią przemierzają ziemię w sobie tylko wiadomych celach.

W środku tego całego zamieszania trójka cesarskiego rodzeństwa – Valyn, Adare i Kaden – zaczyna rozumieć, że nawet jeśli zdołają przeżyć katastrofę swojego świata, to niekoniecznie uda im się pogodzić trzy własne - sprzeczne wizje przyszłości."


Brian Staveley, ma bardzo specyficzny styl pisania, w którym idealnie umie wpleść  wątki polityczne, strategiczne i religijne, dając nam na każdym polu wielki popis swoich umiejętności. Można nazwać tę powieść "drugą Grą o Tron", ale jak dla mnie jest ona dużo lepsza. Dlaczego akurat tak uważam? 
To już trzecia część Kronik Nieciosanego Tronu i przez te trzy części, akcje rozpisane w książce, wbijały w fotel, otwierając mi szczękę do samej ziemi. Sposób, w jaki autor poprowadził fabułę to majstersztyk, dopieszczona w całości do samego końca, przez co często sama nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać od rozwoju akcji w książce.
To, co urzekło mnie najbardziej w Kronikach Nieciosanego Tronu, to nieszablonowe i bardzo różnorodne postacie. Nie podobało mi się za bardzo to, że tak mało było Valyna (uważałam jego wątki za najlepsze z całej książki) oraz to, w jaką stronę poszedł charakter Valyna. We wcześniejszych częściach był bardziej chłopięcy oraz miał bardziej wyidealizowane myśli, tak w trzeciej części, poznajemy człowieka zupełnie innego, zniszczonego przez los. Zupełnie inaczej patrzy na świat i na kwestie strategiczne Annuru. Kaden, brat Valyna, grał teraz największą rolę w książce, więcej go było  niż w poprzednich częściach.To, co autor dla niego wymyślił i jak poprowadził jego dalsze losy... to była bomba, która spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Nie spodziewałam się, że tak skończy się jego historia i jeszcze długo po skończeniu książki byłam w szoku, ba... ja nadal noszę ten szok w sobie. ;)
Mamy jeszcze trzecią, główną bohaterkę, najmniej przeze mnie lubianą, Adare.  Była ona dobrze opisana, ale jej czyny nie pozwalają mi jej lubić :). Autor również dla niej przyszykował bardzo ciekawą historię, która wprawiła mnie w szok. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, szczególnie z nią w roli głównej. 
Polecam Wam tę książkę, jak i poprzednie z Kronik Nieciosanego Tronu. Ta trylogia była jedną z najlepszych trylogii, jakie czytałam, odkąd tak naprawdę zaczęłam czytać. Pełna zwrotów akcji i najprzeróżniejszych  emocji. Z przepięknie opisanymi lokacjami i świetnie rozbudowanymi postaciami pierwszo i drugoplanowymi. 

Książka dla fanów fantasy, ale i nie tylko. Naprawdę warto było czekać na tę część :) 
Dziękuję za przeczytanie, Wydawnictwu Rebis.

3 komentarze:

  1. Muszę zapoznać się z tą trylogią bliżej, bo brzmi intrygująco. Szkoda, że mój portfel błaga o litość :(
    Pozdrawiam
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też zaczyna płakać, zapowiedzi przeglądam :D

      Usuń
  2. Okładka i opis wygląda fajnie. Nie czytałam poprzednich części, ale chyba trzeba to zmienić. :) Co do porównania do Gry o tron, to to bardziej by mnie zniechęciło niż zachęciło, bo jakoś nie jestem fanką tej serii. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.