reklama

środa, 14 czerwca 2017

George Michael - Rob Jovanovic

"Osiągnąłem to, czego pragnie każdy artysta: część mojej twórczości mnie przeżyje." George Michael

25 grudnia 2016 świat obiegła wiadomość, która wstrząsnęła całą branżą muzyczną, jak i milionami fanów na całym globie. George Michael nie żyje. Odszedł jeden z najpopularniejszych wokalistów w historii światowej muzyki rozrywkowej. Nie ma chyba osoby, która nie znałaby jego piosenek. Fenomenalny głos, fantastyczny wykonawca i twórca dziesiątek hitów ze światowych list przebojów, stawiany na równi z tak wielkimi sławami, jak Michael Jackson, Madonna czy Withney Houston. Wraz ze śmiercią Georga Michaela skończyła się pewna epoka w muzyce.
Również dla mnie to był spory cios i niepowetowana strata. Jakaś część mojego dzieciństwa i młodości odeszła wraz z nim.

Rob Jovonovic jest autorem przede wszystkim biografii. Spod jego pióra wyszły życiorysy takich gwiazd jak Kate Bush, Beck, R.E. M. czy Nirvany. Ta książka to pierwsza pośmiertna biografia Georga Michaela.

Jego pełne imię i nazwisko brzmiało Georgios Kyriacos Panayioto, urodził się w rodzinie greckich emigrantów i wychował w Londynie. Będąc młodym chłopcem wraz z przyjacielem ze szkoły Andrew Ridgeleyem założył zespół Wham! Od tej pory zaczyna się triumfalny pochód na szczyt. Szturmem zdobywają pierwsze miejsca światowych list przebojów i rzesze zakochanych fanek. Kto z nas nie bawił się przy takich hitach jak "Wake me up before you go-go", "Careless Whisper", "The Edge of Heaven" czy "Club Tropicana". Jednak w 1986 roku zespół Wham! kończy swoją działalność, a George Michael rozpoczyna karierę solową. Również jako solista odnosi ogromne sukcesy. Hit za hitem, miliony sprzedanych płyt, występy telewizyjne, genialne koncerty na żywo gdzie George daje z siebie wszystko i tym samy potwierdza, że jest dobry w tym, co robi. Na swoim koncie ma również kilka wielkich światowych tournee, które przysporzyły mu kolejnych zachwyconych fanów. George Michael jest sławny i bogaty, ale czy to jest właśnie to, o czym marzył jako młody chłopiec. Czy właśnie tak to sobie wyobrażał?

"W tym wieku-miałem tylko 25 lat, kiedy ruszyłem w objazd z "The Faith" - czułem taką pustkę związaną ze skalą popularności, jaką zdobyłem, że nie dostrzegałem żadnych dobrych stron sławy. Nie potrafiłem cieszyć się osiągnięciami, gdyż zbytnio pochłaniały mnie rozważania o tym, co może dać mi szczęście, skoro ten niewiarygodny fakt mnie nie uszczęśliwia. Myślę, że samotność doskwiera jeszcze bardziej, kiedy co wieczór otacza cię bardzo głośno wyrażany podziw tysięcy osób, a później sam wracasz do hotelu. Patrząc z perspektywy czasu, myślę, że właśnie poczucie samotności pomyliłem z niezadowoleniem z tournée." George Michael

 
Wyobrażenia przerosły rzeczywistość. George nie radzi sobie ze sławą, nie godzi się na bycie seksowną marionetką w rękach wytwórni płytowych i menadżerów. Nie chce robić i mówić tylko tego, czego oczekują od niego fani, nie chce, aby mówiono mu, co ma robić, jak ma wyglądać i z kim się spotykać lub nie. Od lat poszukuje własnej tożsamości, marnując czas na nic nieznaczące związki z kobietami. Podczas jednego z koncertu poznaję Anselma Feleppę, pierwszy raz zdaje się być zakochany i szczęśliwy. Euforia jednak nie trwa długo. U Anselma wykryto Aids, niedługo potem umiera. George popada w depresję. Sięga po narkotyki, alkohol i antydepresanty. W międzyczasie umiera jego ukochana mama, co pogłębia jego depresję. Coraz częściej dochodzi do skandali z jego udziałem, które znamy z tabloidów.

Odniosłam wrażenie, że z biografii Georga Michaela wyłania się portret człowieka głęboko nieszczęśliwego. Odniesiony sukces nie przekłada się na życie prywatne. George zdaje sobie sprawę, że to jednak nie tak miało wyglądać jego
życie. To, kim się stał, nie przynosi mu satysfakcji.
Bardzo lubię czytać biografie (w szczególności autobiografie), przeczytałam ich już wiele i sporo posiadam w swojej kolekcji. Jednak za każdym razem dochodzę do tej samej konkluzji: ludzie z pierwszych stron gazet tak naprawdę nie są szczęśliwi i za nic w świecie nie chciałabym zamienić się miejscami, z kimkolwiek z nich, stać się sławną i rozpoznawalną. Możecie mi wierzyć albo nie.

Biografia Georga Michaela posiada kilka minusów. Choć uwielbiałam muzykę Georga, to nie mogę się nazwać fanką z prawdziwego zdarzenia, która śledziła życie swojego idola i wie o nim niemal wszystko. W związku z tym zapoznałam się z opiniami fanów i zrobiłam niewielki research. Stad wiem, że w książce jest sporo błędów i niezgodności. Wydaje mi się, że pisząc o tak wielkich gwiazdach, a szczególnie kiedy nie ma ich już wśród nas, to z samego szacunku należałoby się trochę lepiej do tego przygotować. Mimo to czytałam tę biografię z zapartym tchem, trwało to nieco dłużej niż zwykle, gdyż podczas opisów powstawania kolejnych utworów i teledysków nie mogłam się oprzeć, żeby nie wyszukiwać ich na Youtube i oglądać jeszcze raz :).

W związku z tym, że już parę wiosenek sobie liczę, twórczość Georga Michaela, a w szczególności zespołu Wham! przypadła na czasy końca mojej podstawówki, stad bardzo dobrze pamiętam ich muzykę i teledyski. To były świetne czasy. Wróciły wspomnienia i do dziś pozostał ogromny sentyment. Już chyba do końca świata i jeden dzień dłużej, jak mawia Jurek Owsiak, co roku George Michael będzie nam towarzyszył w przygotowaniach do świąt Bożego Narodzenia wraz ze swoim nieśmiertelnym "Last Christmas".
Ta książka zabrała mnie w bardzo emocjonalną podróż do czasów mojej młodości. Jeśli i Wy chcecie odbyć taką podróż, to polecam Wam tę biografię.


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Wielka Litera

1 komentarz:

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.