wtorek, 11 lipca 2017

Misja Wywiad z Hanną Greń

Dziś zapraszamy Was na Misję Wywiad z Hanią Greń. Autorka odpowiedziała na Wasze pytania, a osobą do której trafia egzemplarz "Jak kamień w wodę" jest Agnieszka Rowka. Serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt z naszym fp. 

Edyta Chmura 

1.Pisanie wątków kryminalnych wydaje mi się trudne, bo czytelnik lubi być zaskakiwany, a jak tu zaskoczyć, gdy już tyle pomysłów zostało wykorzystanych! Czy Pani lubi wyzwania? Co w pisaniu wątków kryminalnych sprawia Pani największą trudność?

Bardzo lubię wyzwania, a takim jest napisanie kryminału, który będzie zaskakiwać czytelnika, a jednocześnie wyjaśnienie wątku nie może w nim brać się z powietrza. Na przykład wprowadzenie postaci zabójcy w ostatnim rozdziale jest zagrywką nie fair, bo czytelnik nie ma najmniejszych szans na prawidłowe wytypowanie sprawcy.
Najtrudniejsze przy kreowaniu kryminalnego wątku jest dla mnie ścisłe trzymanie się planu. Ale niestety nie da się inaczej, jeśli nie chce się wprowadzić chaosu, gdyż tutaj musi rządzić logika oraz ścisłe trzymanie się linii czasu.

Monika Kozłowska 

1.Można przypuszczać, że główna bohaterka jest smutna, zakompleksiona. Czy tytuł odnosi się do tego, że Kornelia szuka w sobie odwagi i siły, które przepadły jak kamień w wodę czy też mówi o tym, iż bohaterka ukrywa się przed kimś lub czymś? 

Ten tytuł powstał w Replice, więc mogę tylko powiedzieć, jak ja go odbieram. Wieloznacznie. Jedno znaczenie to nagła utrata stabilizacji, bezpiecznej przystani, jaką było mieszkanie z Joanną. I jedenaście lat później, zdarza się to ponownie. Drugie znaczenie to utrata złudzeń co do ukochanego mężczyzny. Takie coś trudno odbudować, o ile w ogóle jest to możliwe. I trzecie znaczenie, czyli strata ukochanej kobiety, miłości, która przepadła jak kamień w wodę.

2.W dzisiejszych czasach kobieta może robić WSZYSTKO! Dlaczego Kornelia nie jest tłumaczem przysięgłym języka chińskiego, kierowcą TIR-a czy instruktorką łucznictwa, ale jak prawdziwa kura domowa zajmuje się szyciem?

Absolutnie się nie zgadzam ze stwierdzeniem, że szycie to zajęcie dla kury domowej! Bo co ze sławnymi krawcami? :) Kornelia szyje, ponieważ staram się zawsze osadzać bohaterów w zdarzeniach czy miejscach znanych mi na tyle, że mogę o nich coś powiedzieć. To bardzo pomaga uniknąć wypisywania nonsensów. Kornelia zatem szyje, bo szyję i ja. Jestem dyplomowaną krawcową i chociaż nigdy nie pracowałam w tym zawodzie, pasja pozostała.

Bożek Anna 

1.Czy jeśli byłaby taka możliwość chciałaby Pani dać jakąś dobrą radę komuś z Pani bohaterów z książki?

Owszem, bardzo często. Tworzę sytuacje konfliktowe, a potem mam ochotę skląć bohaterów, że zachowują się jak idioci.

2.Czy chciałaby Pani by na podstawie Pani książek nakręcono film?

Nawet bardzo. Myślę, że chyba nie ma autora, który nie życzyłby sobie, by jego słowa przekuto w obraz.

Joanna Wiewióra 

1. Czy pisząc książkę ,,cynamonowe dziewczyny" miasto Bielsko -Biała miało dla Pani jakieś szczególne znaczenie? Sama pochodzę z Bielska i w nim mieszkam i kocham to miasto dlatego nie wyobrażam sobie że blisko mnie dzieją się takie okrutne rzeczy. 

Bielsko- Biała ma dla mnie ogromne znaczenie, gdyż od wielu lat mieszkam w tym mieście. Lubię osadzać akcję w znanych mi miejscach i właściwie mało które w moich książkach jest wytworem wyobraźni. W Cynamonowych  dziewczynach Yellowknifer zabił w domu przy ulicy Leśnej, a to moje bliskie sąsiedztwo. Piwnicę w ruinach domu znalazłam podczas spaceru i zapamiętałam, choć wtedy jeszcze nie wiedziałam, że będę w niej zabijać.

2. Przy pisaniu kolejnej książki jaką by Pani pisała, jak chciałaby Pani żeby ona wyglądała? Bohaterowie, miejsce wydarzenia i jakie sceny by w nich Pani opisała?

Zaczęłam pisać piątą część cyklu o roboczym tytule „Popielata” i jak na razie, zabiłam w niej dwóch mężczyzn. Nie wiem jeszcze, ile finalnie będzie trupów, za to czytelnicy znowu będą mogli się spotkać z Petrą i Konradem. Oprócz nich ważną rolę odegrają tam dwie kobiety – Tula i Asta. Miejsca akcji to Bielsko-Biała, Wisła i Skoczów. Więcej nic powiedzieć nie mogę, bo wówczas nikt by tej książki nie czytał. :D

Nela Radon 
1. Dlaczego piszę Pani powieści kryminalna-obyczajowe a nie np. romanse?

Kryminało-obyczaj to gatunek, w którym czuję się doskonale, natomiast romans już nie. Nie umiem uzewnętrzniać uczuć, nie umiem o nich mówić i to przekłada się także na słowo pisane. W moich książkach są sceny bardzo emocjonalne, ale stanowią zaledwie zaczątek porządnej sceny. Na przykład bohaterowie zmierzają w stronę sceny łóżkowej, potem jest zwrot akcji i już są „po”. Wiemy, że przed chwilą się kochali, ale samej sceny seksu nie ma.
Chyba nie umiałabym jej napisać tak, by czytelnicy nie poumierali ze śmiechu.

2. Na "Uśpionych królowych" widnieję informacja: poprawione i rozszerzone wydanie Cienia Sprzedawcy Snów, czy :Cień Sprzedawcy Snów był zatem zbyt pochopnie wydany?

„Cień Sprzedawcy Snów” to moja pierwsza książka i popełniłam w niej wszystkie właściwe debiutantom błędy. Wtedy zachłysnęłam się faktem, że JA NAPISAŁAM i byłam odporna na wszelkie krytyczne uwagi. A gdy wreszcie przyszło opamiętanie, książka wyszła już z drukarni, więc nie dało się jej zmienić. Wtedy zaczęłam poprawiać pierwotny tekst dla drugiego wydania,  i wtedy także przysięgłam sobie, że będę analizować każde słowo krytyki, choćby na pierwszy rzut oka wydawało się absurdalne. Muszę się pochwalić, że danego słowa dotrzymuję.

Hanna Artychowska 

1.Której postaci z Pani książek nie darzy Pani sympatią i dlaczego, pomimo ze jest głównym bohaterem książki?

W zasadzie nie ma takiej postaci. Wszystkich głównych bohaterów lubię, zresztą pragnęłam stworzyć ich takich, by czytelnik także mógł ich polubić. Oczywiście nie mam tu na myśli zabójców, którzy także w pewien sposób są głównymi bohaterami. Ale i z nimi nie taka prosta sprawa, bo o ile Yellowknifer wzbudzał moją odrazę, to Sprzedawcy Snów czy Całunnika często było mi żal. Natomiast ani odrobinę nie żałuję czarnych charakterów z mającej się ukazać w styczniu czwartej części cyklu.

2.Która książka najdłużej leżała "w szufladzie"? Ile to trwało i dlaczego?

Najdłużej leżały „Cynamonowe dziewczyny”. Skończyłam pisać tę książkę w maju 2014 i odłożyłam, zajmując likwidacją swojej firmy i innymi życiowymi sprawami. Wróciłam do niej dopiero po czterech miesiącach i zaczęłam poprawiać, a raczej kasować całe partie tekstu, pisząc go na nowo. Potem przyszła kolej na uwzględnianie uwag beta readerów. Ale dalej nie byłam zadowolona z efektu, gdyż ta książka z uwagi na zaburzoną chronologię nie była łatwa, a ja chciałam przedstawić ją czytelnikowi tak, żeby skakanie w czasie nie sprawiło mu kłopotów. Koniec końców wysłałam ją do wydawnictw dopiero 1 maja, a więc blisko rok po ukończeniu pierwszej wersji, z której finalnie została najwyżej połowa tekstu.

Magdalena Chęcińska 

1.Jaka książka najbardziej zawiodła ( znana, polecana, klasyk)?

Ostatnio ogromnie zawiodłam się na R.I.P. Mariusza Czubaja. Możliwe, że mam jakiś dziwny gust, ale książka, która wywalczyła sobie Nagrodę Wielkiego Kalibru, dla mnie jest najsłabszą książką wspaniałego skądinąd autora.

Grażyna Grzesiak 

Aczkolwiek nicnierobienie jest też praca i ja to w pełni popieram. Kogo teraz wyśle pani w kosmos, jakiego złego ludzia? Życzę smacznych pierogów.

Pierogi moja miłość... Właśnie przed chwilą wysłałam do Krainy Wiecznych Łowów naprawdę złego ludzia i jest mi z tym bardzo dobrze. Zabijanie takich kogosiów daje mi ogromną satysfakcję i zaczynam się obawiać, czy któregoś dnia nie zechcę przejść z myśli do czynów. :D

Agnieszka Caban-Pusz 

1.Masz wspaniały księgozbiór… pamiętasz chwilę kiedy czytając którąś z tamtych książek pomyślałaś, że czas napisać własną?

Takie myśli w zasadzie towarzyszyły mi zawsze. Jak daleko sięgam pamięcią, wymyślałam dla czytanych książek alternatywne zakończenia, dopisywałam w wyobraźni kontynuacje jakiegoś wątku czy wprowadzałam inne dialogi. Wielokrotnie zaczynałam pisać własną książkę, ale zawsze coś mnie zniechęcało i nie kończyłam. Aż w końcu się zaparłam i tak powstał „Cień Sprzedawcy Snów”.

2.Co jest najtrudniejsze w "zawodzie", bo to tez pasja;-) Pisarz?

W moim przypadku rzeczywiście problemem jest sam pisarz, a konkretnie jego lenistwo. Najczęściej po włączeniu komputera zaczynam wymyślać wymówki, żeby nie pisać. Z kolei, gdy już zacznę, to najchętniej nie przerywałabym pisania aż do słowa „koniec”.

Agata Legun 

1. Ulubiona książka i taka której nie mogłaś skończyć....to ...?

Ulubiona? To bardzo trudne pytanie, gdyż takich książek jest wiele. Na pewno „Ania z Zielonego Wzgórza”, którą czytałam tyle razy, że mogłabym cytować fragmenty z pamięci. Z innych gatunków „Okrutne morze” Nicholasa Monsarrata czy „Nadzy i martwi” Normana Mailera. Specjalny kącik w sercu ma też „KG 200. Bezimienny oddział Luftwaffe” J. D. Gillmana i Johna Clive'a, z fantastyki zaś „Diuna” Franka Herberta, która tak mnie zauroczyła, że przełożyło się to na grę, przez co na długi czas stałam się niewolnicą „Emperror: Battle of Dune”.

2. Kiedy spotkanie autorskie w Bielsku Białej?

W Bielsku-Białej miałam już dwa spotkania i doprawdy nie wiem, czy jeszcze jakieś się odbędzie. Jeśli otrzymam taką propozycję, na pewno ją przyjmę.

Izunia Raszka 

1. Jaki jest Pani przepis na dobrą książkę?

Interesujące, czasem dowcipne dialogi, porządnie zagmatwana fabuła i od czasu do czasu walnięcie w czytelnika nieoczekiwanym zwrotem akcji.

2. Jutro nie nadejdzie... Słyszy Pani te słowa. Jak jest Pani pierwsza myśl?

Natychmiast doczytać zaczętą książkę. I przeczytać jeszcze jedną. I może drugą, jeśli tylko zdążę. Byłoby żal zostać jak głupia z nieprzeczytanymi.

Mariola Zofia Laura Marszałek       

1. Kto jest dla Pani autorytetem w życiu prywatnym, a kto w życiu artystycznym / literackim - czyją twórczość ceni sobie Pani wyżej niż innych autorów książek / poezji / obrazów / rzeźb? A może nie ma takich ludzi, w Pani życiu?

Może zabrzmię jak jedna z tych ubezwłasnowolnionych przez mężczyznę pańć, ale takim autorytetem jest dla mnie mój mąż. Z racji wykonywanego przez długie lata zawodu wyrobił sobie „oko” na ludzi i potrafi w mig dojrzeć, jacy są naprawdę. Podobnie rzecz się ma z oceną jakiejś sytuacji. Rzadko się myli i nauczyłam się cenić jego zdanie, choć czasem aż mnie skręca ze złości, że znowu wyszło „na jego”.
W życiu literackim najbardziej cenię sobie Agnieszkę Lis i Małgosię Rogalę. Bardzo wysoko oceniam ich książki, będące dla mnie niedoścignionym wzorem. Cenię też sobie to, że mogę zaliczać się do grona znajomych tych autorek. Wiem, że zawsze mogę liczyć na ich wsparcie, nieograniczające się li tylko do słów pocieszenia. To bardzo ważne w chwilach kryzysu twórczego.

2. Co Pani czuje czytając recenzje swoich książek - zarówno te pozytywne jak i negatywne - oraz co Pani z nich wynosi dla samej siebie i swojej przyszłej działalności literackiej?

Staram się czytać wszystkie recenzje, gdyż niemal z każdej odnoszę jakąś korzyść. Te pochwalne oprócz miłego łechtania ego, dają mi poczucie, że dobrze wykonałam swoje zadanie, że obrany kierunek był słuszny. Te negatywne z kolei każą mi przeanalizować wytknięte błędy i zastanowić się, na ile powinnam je sobie wziąć do serca. Jeśli zarzuty powtarzają się w innych recenzjach, jest to znak, że muszę w przyszłości to zmienić. Jeśli natomiast zarzut jest jednorazowy, po prostu go ignoruję, gdyż jak wiadomo, nie sposób zadowolić wszystkich. Stara zasada mówi, że „gdy kłaniasz się jednemu, drugiemu wypinasz d*pę”, i odnosi się ona także do pisarzy.

Bozena Meja 

1.Jeszcze nie miałam styczności z Pani książkami, choć nie ukrywam korcą mnie i to bardzo ,jak by mnie pani zachęciła do sięgnięcia po nie i od której z nich miałabym zacząć swoją przygodę z Pani twórczością?

Trudno mi odpowiedzieć, nie znając Pani czytelniczych gustów. Ale spróbuję, zwłaszcza że na razie nie ma jeszcze zbyt wielkiego wyboru.
Jeśli lubi Pani kryminały z rozbudowanym wątkiem obyczajowym, to takimi są książki wchodzące w skład „Wiślańskiego Cyklu”. Wprawdzie teoretycznie można czytać je nie po kolei, gdyż zagadka kryminalna w każdej z nich jest inna, ale wątek obyczajowy z kolei jest kontynuowany i warto by wiedzieć, jak to wszystko się zaczęło. Pierwszą książką cyklu jest „Cień Sprzedawcy Snów”, w następnej kolejności „Cynamonowe dziewczyny”, potem „Otulone ciemnością”, a w styczniu ukaże się czwarta część. Ale z czytaniem tych książek radzę się wstrzymać do października, kiedy to ukaże się poprawione i rozszerzone wydanie „Cienia Sprzedawcy Snów” pod tytułem „Uśpione królowe”. Będzie dużo lepsze, więc warto zaczekać.

Dylogia „Polowanie na Pliszkę” to z kolei powieści obyczajowe, w których wątek kryminalny jest wprowadzony tylko dlatego, że determinuje późniejsze wydarzenia. Tu niespecjalnie skupiłam się na pytaniach, „kto?” i „dlaczego?”, tylko na wpływie kryminalnego incydentu na dalsze losy bohaterki.  Siła pomówień i brak zaufania, to dwie siły sprawcze, które w tej książce przybrały oblicze żywiołów.

2.Czy pierwsza książka którą Pani napisała jest wydana? Czy może leży ukryta gdzieś na dnie szuflady? Jeśli ukryta o dlaczego?

Moja ukończona pierwsza książka to „Cień Sprzedawcy Snów”, wydana przez Novae Res.
W szufladzie od lat leży powieść fantasy „Ty nie jesteś Vaara”, ale jest niedokończona, gdyż nie miałam wtedy czasu na pisanie. Choć ciągle planuję do niej wrócić, nie wiem, czy to się uda. Na pewno nie w najbliższym czasie, gdyż piszę piątą część cyklu, a w głowie siedzą pomysły na dwie kolejne książki.

Agnieszka E. Rowka 

1. Z kim ze sławnym ludzi chciałaby się Pani zamknąć w jednym pomieszczeniu na tydzień czasu i dlaczego?

Z Ryszardem Ćwirlejem. Dlatego, że jest mężczyzną, a od dzieciństwa łatwiej było mi dogadać się z płcią przeciwną. Tydzień w zamknięciu z druga kobietą, to mogłoby doprowadzić do rozwiązań siłowych.
Wybrałam tego konkretnego mężczyznę dlatego, że jestem wielką fanką jego twórczości i liczę, że z nudów zdradziłby mi fabułę następnej książki, a może nawet udałoby mi się przeczytać chociaż kilka rozdziałów. I może przez ten czas nauczyłabym się samodyscypliny pisarskiej, o której Pan Ćwirlej ostatnio wspominał.

2. Jakie ma Pani plany związane z pisaniem na najbliższe 10lat?

Przede wszystkim chcę dokończyć „Popielatą” i tym samym zamknąć Wiślański cykl kryminalny, a  międzyczasie znaleźć wydawcę dla obyczajowej „Ostatniej róży”, której wydaniem Replika nie jest zainteresowana.
Następny etap to napisanie powieści obyczajowej, sięgającej fabułą wstecz do lat osiemdziesiątych. Obawiam się, że nie uda mi się zamknąć tej historii w jednym tomie, więc trochę to potrwa. Mam też pomysł na kryminał, z całym wątkiem kryminalnym i tytułem włącznie, i to zapewne będzie moje kolejne zajęcie. Chociaż kto to wie? Przecież Pliszki też powstały niespodziewanie, wepchnąwszy się na początek kolejki. :) Lepiej więc nie planować. Pamiętam z lekcji polskiego, że gdy tłumaczyłam nauczycielce, iż „planowałam odrobić zadanie domowe, ale…”, zadała mi krótkie pytanie: „Planowałam. Jaki to jest czas?” Na moją odpowiedź, że przeszły, pokręciła głową i powiedziała: „Stracony, drogie dziecko”.


1 komentarz:

  1. Dziękuję za wywiad. :) Akurat mam w planach jedną książkę autorki. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.