sobota, 12 sierpnia 2017

Anka Mrówczyńska - Terapia u doktorka

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, pewnej autorki, która często gości na naszym blogu, a już teraz możecie  przeczytać wywiad na blogu, tutaj macie link: http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/2017/07/misja-wywiad-z-anka-mrowczynska.html 
 Jak myślicie o kim mówię? Ah, zgadliście! Mam tutaj na myśli Ankę Mrówczyńską, której najnowsza książka "Terapia u doktorka" miała premierę 31 lipca. Na wstępie chciałabym podziękować za podarowanie mi ebooka do przeczytania oraz zrecenzowania, bo czekałam na kontynuację "Młodego boga..." jak na szpilkach. Niestety praca trochę mi pokomplikowała czytanie i niestety książkę skończyłam później niż chciałam, ale byłam cała rozbrojona tym jak potoczyła się rzeczona "Terapia u doktorka". Jesteście ciekawi?  Zapraszam na recenzję jednej z najlepszych książek psychologicznych, które trafiły w moje ręce :)

"„Młody bóg z pętlą na szyi. Terapia u Doktorka” Anki Mrówczyńskiej to wspomnienia z pierwszej psychoterapii indywidualnej. Książka zawiera zapis 27 spotkań z terapeutą, które odbyły się na przestrzeni 10 miesięcy. „Terapia u Doktorka” jest znakomitym uzupełnieniem części pierwszej “Psychiatryk”, który polecany jest przez czołowe magazyny i portale psychiatryczne oraz psychologiczne nie tylko studentom studiów medycznych i psychologicznych, ale i wszystkim specjalistom zajmującym się szeroko pojętą ochroną zdrowia psychicznego. W “Terapii u Doktorka” znajdziemy pogłębioną wiedzę na temat życia Autorki, przyjrzymy się objawom zaburzeń oraz poznamy przyczyny, dla których Anka przerwała współpracę z terapeutą. Choć początkowo go idealizowała, pewne sytuacje sprawiły, że go zdewaluowała i definitywnie zerwała relację przez SMS. Jak przebiega leczenie osoby z zaburzeniem osobowości z pogranicza? Na jakie problemy musi być przygotowany terapeuta podczas sesji? Czego może spodziewać się pacjent? Na te i inne pytania znajdziemy odpowiedź w najnowszej książce Anki Mrówczyńskiej."

"Terapia u doktorka" to kontynuacja "Młodego boga...", gdzie autorka po przebytym leczeniu na oddziale zostaje "oddelegowana" do psychologa, który próbuje pomóc jej w dalszym leczeniu. Bardzo podobała mi się forma "dziennika", którą można było już zauważyć w "Młodym bogu...", i która przy tej tematyce sprawdza się idealnie. Dzięki temu dobrze się ją czyta, a jednocześnie dostarcza dużego bagażu emocjonalnego. Co mogę powiedzieć o swoich przeżyciach? Na początku miałam wrażenie, że książka będzie bardzo podobna do poprzedniej powieści autorki, którą czytałam "Borderline:Autoterapia" (jeśli nie czytaliście, polecam równie mocno ), która była napisana z lekkością i żarcikiem. Jak możecie się domyślić - myliłam się, gdyż książka z kartki na kartkę przynosiła coraz większe skoki humoru, który powoli przechodził w podobne odczucia jakie miałam przy czytaniu "Młodego boga...". Jeśli w książce było opisane coś złego to ja momentalnie czułam się z tym źle, przez co musiałam czasem robić sobie przerwy, gdyż było to zbyt dużo emocji.Oczywiście nic nie może się równać z przeżyciami z "Młodym bogiem...", którego na pewno nie zapomnę, a jeszcze do niego wrócę, chociaż wiem, że to nadal będzie ciężka przeprawa. Oczywiście nie mówię, że to źle, a wręcz przeciwnie, moim zdaniem to zaleta, aby czytelnik mógł zaangażować się emocjonalnie. Pod tym względem książka jest idealna i naprawdę daje do myślenia, możemy z niej coś wyciągnąć, czegoś się nauczyć. Koniec niestety był dla mnie najsmutniejszy, czułam z lekka porażkę, bo naprawdę trzymałam kciuki za "to" co niestety tam się wydarzyło. Jednocześnie jednak rozumiem i akceptuję  zmiany, które zaszły... (No kurcze trudno opowiedzieć to tak aby Wam nic nie zaspoilerować, po prostu MUSICIE  to przeczytać).

Polecam Wam tę powieść, ale oczywiście musicie mieć na uwadze, że jest to książka poruszająca ciężki temat i wiem to od znajomych, że nie każdy poradził sobie z takim bagażem emocjonalnym przy "Młodym bogu...". Oczywiście ta książka, nie jest tak mocna, ale i tak może pozostawić bałagan w głowie.
Więc jeśli lubicie takie książki, interesuje Was psychologia, to ta historia będzie dla Was idealna. Ja z całego serca polecam.

Dziękuję serdecznie za książkę autorce i mam nadzieje, że te marzenia się spełnią (nawet ze zdwojoną siłą :) )

3 komentarze:

  1. Lubię książki z wątkami psychologicznymi, ale tą jakąś nie czuję się zachęcona. Raczej nie przeczytam.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli jest to książka dla studentów medycyny to muszę polecić ja mojej koleżance. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba to nie dla mnie książka...
    Ale dzięki za polecenie :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.