Zawiedzione nadzieje - Mari Jungstedt



Cześć! Długo zabierałam się do recenzji książki "Zawiedzione nadzieje", ale w końcu postanowiłam, że muszę zacząć. Bardzo czekałam na tę książkę, bo w końcu uwielbiam kryminały, a skandynawskie kryminały, to jest to, "co misie lubią najbardziej". Podzielę się z Wami moimi odczuciami, co do tej pozycji, więc zapraszam na recenzję.

"Po suto zakrapianym alkoholem wieczorze spędzonym w „Szwedzkim pubie” zamordowana zostaje Linda Andersson. Policja podejrzewa o dokonanie tej zbrodni męża ofiary, Bengta, gdyż oboje małżonkowie pokłócili się ostro tego wieczora. Ma on jednak dobre alibi, więc szybko zostaje wypuszczony z aresztu. Kiedy kilka dni później w podobnie okrutny sposób zamordowany zostaje właściciel pubu i zarazem przewodnik turystyczny, z którym żona Bentga miała romans, policja znów go podejrzewa. Śledztwo przybiera zupełnie inny obrót, gdy dochodzi do całej serii ataków bombowych na ośrodki turystyczne na Gran Canarii. Szwedzka dziennikarka Sara Moberg próbuje wraz ze swoim przyjacielem, norweskim byłym policjantem, Kristianem Wede, na własną rękę wyjaśnić te wszystkie zagadkowe incydenty."

Zacznijmy od stylu autorki. Z tego co zdążyłam zauważyć niektórzy piszą, że autorka ma bardzo lekki styl, ale ja przy lekturze tej książki czułam się znudzona, a samo czytanie szło mi bardzo opornie i nie miałam z niego żadnej przyjemności. Nie mówię tutaj, że Marie źle pisze. O nie, autorka ma dobry styl, umie poprowadzić naprawdę ciekawie dialogi, ale to nie wystarczy. Jedną rzeczą, która bardzo mocno mnie nużyła były strasznie długie opisy przyrody. Czasami miałam wrażenie, że czytam jakąś książkę podróżniczą, a nie kryminał, który ma mnie mocno wciągnąć. Jednym z problemów tej książki jest też bardzo "płytko" ukryta tajemnica. Przez narracje "teraz - kiedyś" już na tacy mamy podane, kto to zrobił i możemy też się domyślić z jakiego powodu. To zniszczyło moim zdaniem cały potencjał tej książki i wszystkie moje pozytywne doznania, ponieważ po opisie liczyłam na coś więcej. Na WOW, które mnie zaskoczy i wbije w fotel. Tak się niestety nie stało. 

Bohaterowie mieli swoje dobre i złe momenty w tej fabule. Jednym z takich bohaterów, który w sumie był epizodyczny - był Bengt, mąż zamordowanej Szwedki, który nie pamiętał nic z wieczoru poprzedzającego tragiczne wydarzenie. Jego uczucia zostały bardzo dobrze rozpisane, a  zagubienie tej postaci można było odczuć przez karty powieści. Za to bardzo, ale to bardzo zawiodły mnie postacie Sary Moberg oraz Kristiana Wede. Rozdziały których byli bohaterami ciągnęły mi się niebywale. Moim zdaniem te postacie były bardzo sztuczne, nie było czuć żadnych emocji bijących od nich, do tego leżały jeśli chodzi o ich psychologię.

Cóż, jeśli miałabym podsumować tę książkę, to powiedziałabym, że tytuł tej recenzji brzmiałby dokładnie jak książka, czyli "zawiedzione nadzieje", bo takie miałam odczucia po przeczytaniu powieści, której potencjał tak brutalnie został zniszczony.

Czy polecam? Mnie ona nie przekonała, ale jeśli będę miała możliwość sięgnięcia po inną książkę autorki, to zrobię to, aby dać jej drugą szansę. Może po prostu trafiłam na tę gorszą pozycję?

Za przeczytanie dziękuję Wydawnictwu Bellona.

10 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc kryminały to nie mój gatunek, ale jakiś czas temu bardzo interesowałam się tą książką i nawet miałam zamiar ją przeczytać. Teraz widzę, że dobrze zrobiłam rezygnując z lektury!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na ten moment jednak podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za kryminałem, a tu jeszcze mamy zawiedzione nadzieje na jakiekolwiek mocniejsze emocje i niewiadome.

    OdpowiedzUsuń
  4. Od czasu do czasu sięgam po kryminały, a ten zapowiada się naprawdę ciekawie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię kryminały i zaczęłam Rogalę, a jeżeli o nią chodzi zawiedziona nie jestem, więc tę odpuszczam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Rogali nigdy sie nie zawiodłam, więc to bardzo dobrze! <3

      Usuń
  6. O czyli jednak coś nie polecasz ;)
    Dobrze wiedzieć dzięki ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem zdarza mi się na coś ponarzekać :D

      Usuń
  7. Rzadko czytam kryminały i za tą książkę się nie wezmę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kryminały i ja mamy nie koniecznie po drodze, a jeśli już to chciałabym przeczytać coś naprawdę dobrego. Dlatego też tej książki z pewnością nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.

Copyright © 2014 Kobiece Recenzje , Blogger