Misja Wywiad z Agatą Suchocką

Misja Wywiad z Agatą Suchocką

Zapraszamy na wywiad z Agatą Suchocką, autorką książki pt. "Woła mnie ciemność". Pani Agata wybrała również osobę do której powędruje egzemplarz jej książki. Tym szczęśliwcem jest Marta Pawlaczyk. Serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt na naszym fan page. :)







Marta Pawlaczyk

1. Dlaczego skusiła się Pani na obsadzenie w głównych "rolach" bohaterów homoseksualnych, biseksualnych?

Z wątkami homoerotycznymi zetknęłam się po raz pierwszy w czasach licealnych w dziełach Oscara Wilda. Mocno potrząsnęła mną jego powiastka "Teleny", w której jednak było zbyt dużo dosłowności i obrazkowych scen, nie pozostawiających miejsca wyobraźni. O wiele subtelniej motywy te zostały przedstawione w twórczości mojej ukochanej autorki - Anne Rice i jej wczesnych powieściach, a już majstersztykiem w tej dziedzinie jest "Krzyk w niebiosa". Wzięłam na warsztat tłumaczenie "Wywiadu z Wampirem" w mojej pracy magisterskiej gdy zauważyłam, że przekład bardzo wygładza i zaciera te wątki. Echa obu tych powieści będą łatwo zauważalne dla znawców jej twórczości. Równolegle intensywnie eksplorowałam mangi i anime z gatunku "yaoi", czyli takie, gdzie praktycznie nie ma kobiecych postaci. Dlaczego? Chyba dlatego, że miłość między mężczyznami będzie zawsze nieodkrytym lądem dla kobiety. 
W literaturze mainstreamowej – nie tylko rodzimej – temat miłości pomiędzy osobami tej samej płci traktowany jest bardzo po macoszemu. Chciałam pokazać, że miłość taka może być równie piękna, równie namiętna i intrygująca, co typowy romans "on–ona". A może nawet bardziej, ponieważ obserwowanie bohatera, który walczy z zaszczepioną w nim moralnością, nakazującą mu obdarzać afektem wyłącznie osoby płci przeciwnej, wydaje mi się szczególnie interesujące. Czytelnik do końca nie wie, czy bohater ulegnie tej "zakazanej" namiętności, a jeśli już, to jakie będą tego konsekwencje, dla niego samego i dla otoczenia? Moi bohaterowie, którzy przecież postawieni są poza wszelką moralnością jako istoty zabijające, by przeżyć, nie mogą być postrzegani przez pryzmat naszej codziennej, ludzkiej moralności i przez filtr naszych uprzedzeń. Ich seksualna ambiwalentność i swoboda obyczajowa to chyba najmniejszy z ich "grzechów". Poza tym oni sami jak najbardziej odżegnują się od przyklejania im łatek jakiejkolwiek orientacji. Będzie to lepiej widać w kolejnych tomach, które już są napisane.
Myślę, że moja historia jest miłą odmianą wśród zalewu powieści w stylu "On był władczy i piękny jak młody bóg, a Ona skrzywdzona i niewinna jak ...eee... no właśnie..." ;)

2. Czy jest Pani osobą tolerancyjną?

Oczywiście! Pod warunkiem, że ktoś myśli tak samo, jak ja! ;) 
A tak na serio, to bardzo się staram taka właśnie być. Jeśli czyjeś poglądy mi nie odpowiadają, po prostu nie wdaję się z takimi osobami w dyskusje, nie próbuję na siłę przekonać nikogo, że są tylko dwie prawdy: "moja prawda i g*wno prawda". Jeśli jednakże ktoś próbuje mnie na siłę przekonywać do swoich racji, bardzo się zjeżam. Nie ingeruję w niczyje poglądy i nie życzę sobie ingerencji w moje.

3. Skąd pomysł na książkę?

Pomysł zrodził się 20 lat temu po przeczytaniu "Wampira Lestata" Anne Rice. Historia była początkowo raczej kalką z jej twórczości, ale uległa przeogromnej ewolucji przez wszystkie te lata, podczas których tkwiła w mojej głowie. Powstały dwie wersje, które oczywiście do niczego się nie nadawały i były tylko infantylną skrobaniną licealistki, zabarwioną topornymi "momentami". Chyba dobrze, że pozwoliłam moim postaciom dojrzeć. Ostateczna historia jest zupełnie inna niż pierwotna, pozostały tylko główne postaci i kilka wątków, które gdzieś tam przez lata nie dawały mi spokoju.

Izunia Raszka

1. Jaka była najbardziej szalona rzecz, jaką Pani zrobiła w życiu?

Gdybym zaczęła wymieniać, to ten wywiad miałby 100 stron! Napiszę tak: mój anioł stróż to twardy sk**wysyn i ma gigantyczne, błoniaste skrzydła, którymi mnie osłania. 
Cudownie wspominam swoje pierwsze spotkanie ze skrzypkiem Nigelem Kennedym, kiedy to pognałam pod scenę z bukietem róż, a jego tak rozbawił mój entuzjazm, że zaprosił mnie na drinka za kulisy. Okazał się świetnym człowiekiem, sympatycznym luzakiem. To było dość szalone, skakać pod sceną z kwiatkami i wrzeszczeć "Mister Kennedy!!" Od tamtego czasu, gdy tylko uda mi się uczestniczyć w jego koncercie, wpadam potem na piwko do garderoby jednego z najwybitniejszych i najbardziej kontrowersyjnych muzyków. Czy to wystarczająco szalone...? Nie? To może stanie w pierwszym rzędzie podczas koncertu Korn, Marilyna Mansona albo Rammstein?? 

2. Gdyby była możliwość przeniesienia się choć na chwilkę do świata przedstawionego w dowolnej powieści, do jakiej Pani by się przeniosła? A może do żadnej?

To byłby oczywiście Nowy Orlean opisywany przez Anne Rice, taki z początków XIXw. Nie mogę przeżyć tego, iż miasto, które ta pisarka opisuje z taką drobiazgowością zostało zmiecione przez Katrinę... I tak naprawdę nigdy już nie będę miała szansy zobaczyć miejsc, o których pisała.  

3. Jaki jest Pani ulubiony przepis kulinarny?  A jeśli o przepisach mowa, gdyby napisanie i wydanie książki było potrawą, jakie byłyby według Pani jej składniki?

Sushi! Mogłabym żywić się wyłącznie sushi! A gdyby powieść była potrawą, to oczywiście również byłaby sushi. Czymś, w czym pod przykrywką elegancji i wyrafinowania ukrywa się... surowe mięso... diabelski śmiech!! Tak właśnie starałam się napisać historię moich chłopaków: mamy elegancki, wyrafinowany świat, w którego głębi tkwi rozkosznie surowa, dzika i zwierzęca dekadencja................. 

4. Kreowanie bohaterów, a może tworzenie fabuły. Co sprawia Pani największą trudność w pisaniu?

NIC nie sprawia mi trudności w pisaniu!! Absolutnie wszystko jest czystą przyjemnością! Zawsze na początku pojawia się bohater, który przeważnie jest gotową postacią, zaczynającą żyć w mojej głowie. Nie zastanawiam się, jak będzie wyglądał, w co będzie ubrany, on po prostu pojawia się i już. Czasem zawieszony w próżni, ale częściej w kontekście jakiegoś wydarzenia. I zaczyna żyć, a ja po prostu siedzę i to opisuję. Nigdy się nie cofam, nie zmieniam wydarzeń: tak, jak w życiu, coś się zdarza i nie ma odwrotu. Tylko wówczas historia jest prawdopodobna. Pisarz, który w mękach rodzi jakąś historię i sili się na tworzenie bohaterów, po czym wszystko przerabia po dziesięć razy, to żaden pisarz. To grafoman. Prawdziwy pisarz siada i pisze, bo ma w głowie całe światy i całe stada postaci. Jaki sens miałoby robienie czegoś, co sprawia mi trudność i nie daje przyjemności?
Najtrudniejsze było chyba przepychanie się z redaktorem i czytanie tekstu raz po raz z niewielkimi poprawkami.  Ale to już żadne pisarstwo, tylko sprawy techniczne.

Ewa Rupińska

1. Pisanie powieści to ciężka praca. W dodatku wymaga cierpliwości i dopracowania. Chciałabym dowiedzieć się ile Pani zajęło napisanie książki "Woła mnie ciemność"?

Pisanie powieści do nie jest ciężka praca! Fakt, wymaga pewnego "researchu", o ile chcemy, by historia była wiarygodna. Dlatego według mnie najłatwiej mają pisarze fantasy, którzy tworzą sobie własne światy i sami ustalają zasady. W mojej powieści pojawiają się liczne odniesienia do postaci i wydarzeń historycznych. Choć w książce jest to jedno zdanie, ode mnie wymagało wielu godzin lektury na jakiś temat: Inkwizycji, wojen napoleońskich czy wojny secesyjnej. To rzeczywiście było nieco pracochłonne, ale poszerzyło moje horyzonty. Mimo tego, że moje postacie przecież nie mogą być prawdziwe, chciałam, aby powieść mogła obronić się jako historyczna. Bardzo dbałam o detale, pozwalające czytelnikowi wyobrazić sobie jak wyglądało życie w Londynie końca XIXw. 
A odpowiadając konkretnie, fizycznie samego klepania w klawisze były jakieś cztery miesiące. Przez kolejny rok, czyli do chwili obecnej, powstały kolejne cztery tomy. Mam nadzieję, że wkrótce ujrzą światło dzienne. Przepraszam: nocne.

2. A którą książkę pisała Pani najdłużej?

Najdłużej powstawał tom pierwszy, jako że jest najbardziej treściwy. Ujawnia wiele wątków i wiele postaci, które są potem eksploatowane w kolejnych tomach.  Jeśli brać pod uwagę czas pierwotnego zrodzenia się pomysłu i moment ukazania się powieści, to trwało to 20 lat. Długo. W międzyczasie stworzyłam mnóstwo innych historii, przeważnie opowiadań, były też wiersze i teksty piosenek, ale to z tą historią jestem związana najbardziej, gdyż każdy z bohaterów jest po części mną. Każdy jest świetny w czymś, w czym mnie nie do końca udało się zrealizować. 

Ewelina Anna Chojnacka

1. Czy ten przystojniak z okładki to nie przypadkiem Zorro? Ale taki Zorro namiętności?

Zorro to po hiszpańsku "lis". Moje postacie są właśnie takie: skryte, przebiegłe, szczwane wręcz. Nie są do końca tymi, za których się podają i mają mnóstwo sekretów. Nawet nadwrażliwy Armagnac ma swoją mroczną stronę. A jeśli chodzi o namiętność, to lord Huntington twierdzi na kartach powieści, że tylko ona jest silniejsza od śmierci. Więc tak to po trosze jest, mamy tu bandę namiętnych, tajemniczych bohaterów. Jest w czym wybierać!

2. Dlaczego "Woła go ciemność"?

Ciemność woła każdego z nas. Nie każdy jej ulega, nie każdy odpowiada na jej zew. Boimy się konsekwencji. W każdym człowieku tkwi chęć do czynienia złego, każdy z nas ma czasem ochotę "przejść na stronę nocy". Oczywiście, są tacy, którzy za nic się do tego nie przyznają. Każdy jednak może choć przez chwilę zanurzyć się bezkarnie w ciemności, czytając moją powieść!

Dziękujemy Pani Agacie za poświęcony czas. :)

Brygida Star Show - MagdalenaTrubowicz

Brygida Star Show - MagdalenaTrubowicz

"Brygida Star Show" to już kolejna książka w dorobku Pani Magdaleny Trubowicz. Jak nam sam tytuł sugeruje powinniśmy mieć niezły "show" podczas czytania tejże książki. Ale czy na pewno tak będzie?

Brygida to trzydziestoletnia kobieta, singielka (nie z wyboru). Pracująca w jednej z większych korporacji. Jej życiem rządzi pech oraz nadopiekuńcza mamusia. Można by rzec, że Brydzia to typowa "blondynka z kawałów". Jednakże nasza bohaterka ma ogromny dystans do siebie oraz świata, i mimo niekończącego się pecha idzie przez życie z dumnie podniesioną głową.
 Brygida marzy o wielkiej miłości, z każdym ze swych byłych wybranków snuła plany matrymonialne, ale niestety każdy z tych związków nie trwał zbyt długo. Ale przecież miłość może czaić się za rogiem. Tylko czy nasza bohaterka dostrzeże ją na czas?

"Brygida Star Show" to typowa komedia romantyczna z ogromnym naciskiem na "KOMEDIA". Poznajemy Brygidę, na pozór normalną kobietę, ale czy na pewno? Autorka przedstawia nam dwadzieścia osiem dni z życia Brydzi. Dwadzieścia osiem dni, które wywrócą życie naszej bohaterki do góry nogami. Tylko dwadzieścia osiem dni, a przeżyć za cały rok. Począwszy od niefortunnej wizyty u fryzjera, gdzie zostaje obcięta a'la Tyberiusz Kowalczyk, skończywszy na egzaminie na prawo jazdy, który nasza bohaterka zdaje w stroju siostry zakonnej. Nie wspominając już o depilacji wąsika wapnem budowlanym. A to tylko przedsmak jej perypetii.

Książka napisana jest bardzo lekko, stylem, który przypadnie do gustu każdemu. Czytając ją nie zdajemy sobie sprawy, że zbliżamy się nieuchronnie do końca tej świetnej opowieści. Prześmieszne wpadki Brygidy rozbawią Was do łez. Ja podczas czytania zaśmiewałam się do rozpuku tak, że aż moje dzieci wychodziły z pokoju, patrząc co ta ich mama wyrabia. Ale po prostu inaczej się nie dało. Każdy z bohaterów tej książki jest komiczny na swój sposób i nie ma mocy żeby ich nie lubić.
 Można by tę książkę porównać do "Dziennika Bridget Jones", ale po co? Dla mnie "Brygida Star Show" jest zdecydowanie lepsza i napisana przez naszą rodaczkę. 

Książka ta idealnie nadaje się na leniwe popołudnie, a kiedy przeczytacie pierwszą stronę jestem przekonana, że nie odłożycie jej póki nie skończycie. Jest to książka, która przegoni najciemniejsze chmury a wasz humor wskoczy na najwyższy poziom. Mnie Pani Magda "kupiła" tą książką i niecierpliwe wyczekuję części drugiej.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce.

Wydawnictwo: Psychoskok
Data wydania: 30.07.2015
Zaryzykuję dla Ciebie - N. Coori  Nasz Patronat

Zaryzykuję dla Ciebie - N. Coori Nasz Patronat

"Zaryzykuję dla Ciebie" N. Coori (pseudonim) to kolejny świetny debiut, który miałam przyjemność przeczytać. Przyjemność tym większa, że znam autorkę, a "Zaryzykuję dla Ciebie" czytałam w fragmentach na jej facebookwej grupie, zanim jeszcze było wiadomo, że powieść ta zostanie wydana. Zapraszam na recenzję.

Rose Jenkins, to piękna dwudziestokilkuletnia kobieta, która jest bardzo poraniona przez życie. Przeszła naprawdę wiele: śmierć siostry, molestowanie seksualne, a na dodatek snobistyczni rodzice, dla których najważniejsza jest pozycja społeczna. I to właśnie przez rodziców, kilka lat wstecz, Rose odeszła z domu i przeprowadziła się do Nowego Jorku, próbując ułożyć swoje życie na nowo. Gdyby nie ślub siostry, Rose na pewno nie przyjechałaby do rodzinnego Huston. Być może to przeznaczenie?
 W tłumie gości weselnych zauważa  - Taylora Harta, swoją pierwszą miłość. Taylor to przystojny, bogaty biznesmen, który ma również bardzo poranioną duszę. Niedawno wrócił w rodzinne strony i okazuje się, że nigdy nie zapomniał o pięknej Rosemarie Jenkins. Wystarczyło jedno spojrzenie, jeden gest i oboje wiedzieli, że uczucia, które zrodziły się w ich młodych sercach, przetrwały wszystkie te lata.

"Zaryzykuję dla ciebie, Taylorze Hart, bo zakochałam się w tobie"

"Zaryzykuję dla Ciebie" to powieść łącząca w sobie kilka gatunków. Romans, erotyk, a nawet kryminał. Jest to przepiękna historia o dwójce ludzi, którzy są boleśnie doświadczeni przez życie, a każde z nich skrywa pod maską obojętności swe własne demony. To, że spotykają się po latach rozłąki może jedynie wpłynąć na korzyść dla nich. Dla ich dusz oraz dla serc. 

Rose, po swoich traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa, przekonana jest, że nie potrafi kochać, a jej serce zamieniło się w zimny głaz i żaden mężczyzna nie potrafił tego zmienić. 

Taylor w każdej kobiecie szukał choć namiastki Rose. Wykorzystywał je, a później porzucał nie oglądając się za siebie. 

Ale sny się spełniają. Jedno popołudnie odmieni życie tej dwójki. Miłość Rose i Taylora nie będzie jednak usłana różami, gdyż przeszłość będzie przypominać o sobie w najmniej odpowiednich do tego momentach. Czy będą tak silni, by sobie z tym wszystkim poradzić? Przecież miłość pokona wszystko…  Ale czy tak będzie i tym razem?

Styl N. Coori jest bardzo przystępny i lekki, a książkę czyta się zdecydowanie szybko. Narracja prowadzona jest w osobie pierwszej, a wszystkie wydarzenia  zostały opisane z perspektywy obojga bohaterów, co umożliwia nam dogłębne poznanie każdego z nich. Ja osobiście uwielbiam, gdy autorzy pokazują nam różne perspektywy, bo można sobie wtedy pozwolić na lepszą analizę postaci. W powieści tej wątkiem przewodnim jest romans Rose i Taylora, ale nie tylko. Pojawia się dość ciężki temat wykorzystywania seksualnego dzieci, z którego ujęciem  autorka poradziła sobie bardzo dobrze. Przedstawione czytelnikom retrospekcje z tego okresu życia Rose, wywołują gęsią skórkę i sami odczuć możemy ból i strach bezbronnego dziecka. Nie zabraknie tu również wątku kryminalnego, z samą rosyjską mafią w roli głównej. 

N. Coori świetnie dawkuje napięcie. Historia ta zawiera wiele tajemnic, ale jeżeli liczycie na to, że po odwróceniu kilku kolejnych stron, coś się wyjaśni, to złudne Wasze nadzieje. Wyjaśnienia nadchodzą niespodziewanie i kiedy myślimy, że teraz to już na pewno wszystko musi być dobrze, autorka  zaskakuje nas kolejnym BUM! 
Emocji w tej książce Wam na pewno nie zabraknie, a sceny seksu wywołają rumieniec na twarzy. Ja jestem tą książką zachwycona i mimo, że już wcześniej poznałam losy Rose oraz Taylora, to z wielką chęcią powróciłam do ich historii. I pewnie wrócę jeszcze nie raz. Jeżeli nie w tej, to w kolejnej części, na którą niecierpliwie czekam. 

„Zaryzykuję dla Ciebie”, to udany debiut naszej rodzimej młodej autorki. Polecam z całego serca do zapoznania się z tą piękną historią o prawdziwej miłości. 

P.S. Dziękuję N. Coori za piękne podziękowanie, zamieszczone w książce, czuję się wyróżniona. <3


Za możliwość przeczytania książki przedpremierowo dziękuję Wydawnictwu Novae Res.


Wydawnictwo: Novae Res
Przybliżona data premiery: Rok 2015

Misja Wywiad z Magdaleną Walą

Misja Wywiad z Magdaleną Walą

Zapraszamy serdecznie na wywiad z Panią Magdaleną. Pani Magda wybrała również dwóch zwycięzców, do których powędrują egzemplarze jej powieści. Tym razem szczęście uśmiechnęło się do Izy Wyszomirskiej oraz Patrycji Słodownik. Gratulujemy!!! Nagrody ufundowało Wydawnictwo Czwarta Strona.




Edyta Chmura

1.Wydanie debiutanckiej powieści to z pewnością wielkie przeżycie dla autora. Do czego porównałaby Pani radość, jaka towarzyszyła zobaczeniu po raz pierwszy gotowej wersji książki, pierwszym pozytywnym recenzjom czy pojawieniu się "Przypadków pewnej desperatki" na księgarnianych półkach?

Ciężko mi porównać  – jedyne co przychodzi na myśl to matka, która obserwuje swoje dziecko. I mocno trzyma kciuki, by sobie radziło w życiu. Tak jak ja mam nadzieję, że moja książka będzie sobie dobrze radzić. 

2.Gdyby mogła Pani przenieść się na tydzień do przeszłości, w jakim okresie historycznym i gdzie chciałaby się Pani znaleźć?
Na tydzień… Chiny – okres panowania dynastii Tang. Ale pod warunkiem, że na ten tydzień zmieniłabym płeć  – przenoszenie się do przeszłości w skórze kobiety mogłoby się bardzo źle skończyć…

Ja niestety nie trafiłam na nauczyciela, który zafascynowałby mnie historią. Mam nadzieję, że poczuję tę fascynację czytając Pani książkę.

 3.Jakie jest Pani najmilsze / najzabawniejsze wspomnienie z czasów licealnych?

Prima aprilis. Zamieniliśmy się z klasą z Liceum Plastycznego. Oni poszli do naszej szkoły, my do ich. Miny nauczycieli – bezcenne…  Teraz przy takim numerze  byłby ze mnie sztywniak gotowy do pochówku. Ale perspektywa już niestety inna.

4.Ciekawi mnie gdzie znajduje się najbogatsze źródło inspiracji dla Pani - we własnych doświadczeniach, w historii czy obserwacji otoczenia? A może jeszcze gdzieś indziej?

Myślę, że we wszystkim po trochu.  Pisząc książkę, która ma odniesienie w historii korzystam z własnej wiedzy. Budując  pewne sceny czasami korzystam z sytuacji, które wydarzyły się naprawdę – ale również mocno je modyfikuję.  Bo  rzeczywiste mogą być dla czytelnika mało atrakcyjne albo po prostu nudne. Stanowią jednak dla mnie bazę – a potem zadaję sobie pytanie – a co by było gdyby?  I wszystko zmieniam. Ważniejszy dla mnie niż samo wydarzenie jest potencjał jaki za sobą ono  niesie.  Jednak zdecydowana większość swój początek ma w mojej głowie…  

Iza Wyszomirska 

1.Julia znajduje pamiętnik z początku XIX wieku, którego autorką była pensjonarka służąca na dworze księżnej Izabeli Czartoryskiej. W swojej książce przekonuje nas Pani, że historia da się lubić i wcale nie musi być nudna. A który okres w historii Polski lub zagranicznej, jest dla Pani ulubionym, godnym odkrywania i zgłębiania?

XIX wiek bynajmniej nie jest moim ulubionym. A właściwie w tej skali znajduje się na ostatnim miejscu. Moja miłość to starożytność – zawsze chciałam być archeologiem. Egipt, Rzym, ostatnimi czasy coraz bardziej interesuję się historią Chin i Korei (nawiasem mówiąc, co za cywilizacje! – Europejczycy mogą się schować) Historia Polski – dla mnie im wcześniej tym lepiej – więc oczywiście Polska pierwszych Piastów. Ale się wtedy działo…

2.Stworzyła Pani bohaterów z różnymi charakterami. A czy uważa Pani, że przeciwieństwa rzeczywiście się przyciągają? A może pokrewne dusze maja większą szansę na udany związek?

Pokrewne dusze niekoniecznie muszą mieć ten sam charakter. Natomiast moją koncepcją nie była ich inność, a raczej to, że się wzajemnie uzupełniali. Paweł dawał Julii stabilizację, która była jej naprawdę potrzebna – zwłaszcza biorąc pod uwagę chroniczny pech mojej bohaterki. Natomiast Julia wnosiła tą odrobinę szaleństwa, której chyba każdy związek potrzebuje. Paweł w jej towarzystwie zdecydowanie się nie nudził…

3.Czy jest Pani odrobinę desperatką?

Zawsze w kwietniu przed egzaminem gimnazjalnym. Zadaję pytanie „W którym roku ochrzcił się Mieszko I?” I na przykład dostaję odpowiedź „ A kto to był Mieszko I?  Gostka nie  ma na Facebooku…”  Zapewniam, że każdy by desperował.

4.I jeszcze zapytam Panią o emocje przy debiucie książki i pierwszego wywiadu jaki Pani udzieliła. Co Pani wtedy czuła?

Na początku niedowierzanie. Mnie się to udało? Potem wraz z kolejnymi recenzjami euforię. Teraz doszłam do wniosku, że start, mam nadzieję, miałam dobry, ale jeszcze daleka droga przede mną…

Grażyna Wróbel

1.Jak poznać czy ten mężczyzna, to właśnie ten jedyny na całe życie?

Jeśli po 50 latach bycia razem, dalej taktuje kobietę  jak jego najcenniejszy skarb – to tak to był Ten Jedyny na cale życie.  Mówi się, że kobiety o miłości mówią, a mężczyźni miłość pokazują. To mogą być drobne gesty, które przez kobiety są często niedoceniane.  Jeśli  jesteś zmęczona, a on nastawi pranie; po przyjściu z pracy nie odgrywa władcy pilota, a zapyta jak ci minął dzień, z własnej inicjatywy umyje ci samochód, a ty patrząc na niego wiesz, że nie zamieniłabyś go na nikogo innego. Cóż prawdopodobnie to Ten Jedyny.

2.Główna bohaterka studiuje historię i jest nauczycielką w szkole. Pani jest absolwentką historii i nauczycielką z powołania. Czy te dwie rzeczy mają ze sobą jakiś związek?

Tak – Przypadki … to moja pierwsza książka – więc wolałam pisać o czymś, co znałam. Uwielbiam historię, więc pojawił się watek historyczny. Pracuję w szkole  i znam jej realia. W ten sposób było mi łatwiej wymyślić przekonywującą fabułę. Więc  charakter pracy nauczyciela, konferencje, zebrania itp. są realne, natomiast cała reszta jest fikcją. I dzięki Bogu!  Zdecydowanie nie zamieniłabym się z Julią na miejsce pracy…

3.Czy już pisze Pani jakąś kolejną powieść z cyklu "seria z babeczką"? Co to będzie?

Nie wiem czy akurat „seria z babeczką”, ale pracuje nad czymś nowym. Jeśli Wydawnictwo będzie chciało ją wydać w tej serii ucieszę się. Spodobała mi się formuła, w której mam wątek historyczny i wątek współczesny. Które oczywiście będą się zazębiać. Obecnie kończę cześć historyczną i zabieram się za współczesną. Poza tym mam jeszcze jedną gotową już książkę – w 100% historyczną – ale ona wymaga jeszcze pracy. I chyba też trochę cenzury. 

Patrycja Słodownik

1.Główna bohaterka odkrywa zapiski pensjonariuszki dotyczące rzeczy, które działy się na dworze Izabeli Czartoryskiej. Czemu wybrała Pani akurat tą postać historyczną?

Wpadła mi w ręce interesująca książka o Izabeli, a ponieważ wiedziałam, że muszę moją bohaterkę posłać gdzieś do szkoły wybrałam Puławy.  Ponieważ Agneta musiała spotykać mężczyzn, było to lepsze wyjście niż szkoła klasztorna… 

2.Jeżeli miałaby Pani możliwość spędzenia jednego dnia z dowolnie wybraną postacią historyczną- Kim byłby ten szczęściarz?  

Oj trudny wybór. Ulubionych postaci historycznych mam sporo. Większość to oczywiście mężczyźni, a że jestem kobietą, to chyba nie bardzo by chcieli ze mną rozmawiać. Fascynowały mnie kobiety u władzy,  więc może Neferusobek – Egipt XII dynastia. Pomimo, że jej panowanie było krótkie bo trwało zaledwie cztery lata, była pierwszym żeńskim faraonem w historii. Co więcej nie była uznawana za uzurpatorkę, ale prawowitego władcę. 

3.Jest to pierwsza książka z serii - Serii z Babeczką. Czy kolejne pozycje będą utrzymane w podobnym klimacie?

Czyli współczesność na wesoło z elementami historii?  – jak najbardziej. Tu dodam, że to moja pierwsza książka w tej serii. „Nie zmienił się tylko blond” Agaty Przybyłek, wyprzedził ją o dwa miesiące. 

4.Czy przepis na szczęście głównej bohaterki książki, zawiera w sobie elementy Pani recepty na szczęście? 

Niekoniecznie. Zwłaszcza, że nie jesteśmy do siebie podobne. 

5.Jeżeli dostałaby Pani możliwość ekranizacji swej powieści, której aktorce przypadłaby rola Julii?

Nie mam pojęcia, te które by mi pasowały są zbyt dojrzale do tej roli. Ale może skoro moja książką jest debiutem, dałabym również szanse debiutantce. 

Dagmara Błaszczyk

 1.Tytuł tej książki podsuwa mi pierwsze pytanie: Jakiego najbardziej desperackiego zachowania dopuściła się Pani w swoim życiu? 

Wyciąganie pęsetą dyskietki ze stacji, bo komputer nie chciał mi się uruchomić. A potem grzebanie w owej stacji  w poszukiwaniu reszty – bo nie raczyła pozostać w jednym kawałku – śrubokrętem.  A zdesperowana byłam, bo miałam tam całą pracę na dzień następny… 

2.Jak wygląda Pani zwyczajny dzień, kiedy ma Pani czas na pisanie, czy jest jakieś ulubione miejsce w którym piszę się Pani najlepiej?

Gdy mam czas, co mi się obecnie rzadko zdarza – zazwyczaj podczas urlopu lub w weekendy -  jeśli jest ładna pogoda idę na taras, włączam laptopa, robie sobie herbatę i piszę…  Jeśli mam coś do jedzenia dzielnie towarzyszy mi pies. W zimie w ciepełku, przy własnym biurku również z herbatą

3.Jakie książki czyta Pani prywatnie?

Lepsze byłoby pytanie czego nie czytam - horrorów. To co lubię to  przede wszystkim książki historyczne: naukowe, popularnonaukowe i powieści.  Biografie.  Uwielbiam  też książki obyczajowe – ale takie humorystyczne, fantastykę w tym urban fantasy oraz różnego rodzaju romanse.  Nie stronię od dobrego kryminału  lub książki sensacyjnej.  Szkoda, że mam na to tak mało czasu.

Marta Pawlaczyk

1.Jakie rady udzieliłaby Pani desperatom/desperatkom?

Carpe diem – ciesz się każdym dniem.

2.Jakimi zasadami kieruje się Pani w życiu?

Mam jedna główną zasadę – staram się traktować ludzi w ten sposób, w jaki sama chciałabym, żeby mnie traktowano.  Poza tym jestem szczera – czasami chyba nawet zbyt – i  od czasu do czasu  zdarza się, że w efekcie mam problemy. 

3.Skąd Pani czerpała inspiracje na napisanie tej książki? Z życia czy z wyobraźni?

W 95%  to moja wyobraźnia. Aczkolwiek czasami życie pisze takie scenariusze, że trudno się oprzeć…  

Ewelina Anna Chojnacka

1.Co najbardziej desperackiego zrobiłaby Pani dla swojej ukochanej osoby? 

Wszystko w granicach prawa

2.Czy desperatką może być każda z nas?

W życiu każdego człowieka są takie momenty, że desperacko czegoś pragnie. Więc odpowiedź brzmi  - jak najbardziej. 

Natalia Kapela

1.Skąd pomysł na taki tytuł? 

Ponieważ książka miała być komedią potrzebowałam zabawnego tytułu, który choć w części odda to, co czytelnik napotka w książce – czyli serię zabawnych sytuacji , w które niechcący wplątuje się bohaterka i jej próby poradzenia sobie z nimi. 

2.Co powstało najpierw tytuł czy książka?

Książka – tytuł wcześniej był inny. 

3.Jaki jest Pani ulubiony gatunek literacki? 

Wszelkiego sortu książki historyczne. I fantasy.

4.Jak zachęciłaby Pani mnie w kilku słowach do przeczytania tej książki?

Książka dla wszystkich, którzy lubią zagadki, są ciekawi świata, oraz chcą się przy lekturze pośmiać. 

Magdalena Sz. 

 1.Jaki przypadek przychodzi Pani pierwszy na myśl na hasło "przypadki pewnej desperatki"?

Dopełniacz - przypadki kogo? – Julii. A tak na poważnie niepoważnie, to na przykład moja przygoda  ze śrubokrętem opisana w odpowiedzi na inne pytanie.  A takich scen jest w książce cała masa. A kolejne  same się rodzą w mojej głowie

2.Kiedy się Pani zatnie w pisaniu gdzie, skąd czerpie wenę? 

Interweniują moi  bohaterowie.  Oni też mają  pomysł na swoje życie. Poza tym raczej nie narzekam na niedobór pomysłów. Praktycznie przychodzą do mnie jeden za drugim. 

3.Czy pisanie jest hobby czy raczej pracą czy odskocznią od rzeczywistości?

Najbardziej to ostatnie, aczkolwiek nie do końca. Pisanie to przyjemność! Kreując nowy świat mam nad nim zasadniczą kontrolę i mogę wpływać na losy moich bohaterów.  Jest to możliwe wyłącznie w świecie fantazji. W życiu bardzo rzadko mamy taka okazję.  

4.Ulubiony autor i bohater literacki to...

Nie mam jednego, tylko cały legion ukochanych autorów oraz postaci, które wykreowali.
Ale niech będzie…
 Michaił Bułhakow – Mistrz i Małgorzata – kot Behemot. 
David Eddings – chyba Sparhawk  - aczkolwiek ten autor stworzył w swoich książkach całą plejadę fantastycznych postaci.  Więc ciężko wybrać… 
I na tym poprzestanę bo mogłabym tak przez kolejne dziesięć stron…

Dziękujemy Pani Magdzie za poświęcony czas.

Pan Darcy nie żyje- Magdalena Knedler

Pan Darcy nie żyje- Magdalena Knedler


Każdy z Nas słyszał o Jane Austen. Prawie każdy czytał powieści Jane Austen. I prawie każdy widział ekranizacje powieści Jane Austen. „Duma i uprzedzenie” na wielkim ekranie gościła już dwukrotnie w 1995 i 2005 roku, więc dlaczego po kolejnej dekadzie, ma nie pojawić się tam po raz trzeci?


Magdalena Knedler w swojej powieści „Pan Darcy nie żyje” odwołuje się do dzieła Jane Austen. Akcja książki rozgrywa się na planie kolejnej już ekranizacji „Dumy i uprzedzenia”. Angielska Kraina Jezior, ekipa filmowa zjeżdża się do malowniczego dworku Bridebridge Hall i na dniach mają zacząć kręcić jeden z najważniejszych filmów ich życia. Widzów do kin przyciągnąć ma młoda gwiazda - Zoe Alcott, która po świetnym występie w „Snach o plastelinie” jest jedną z bardziej rozchwytywanych aktorek. Ma ona zapewnić kasowy sukces „Dumie i uprzedzeniu” w reżyserii  Alana Fawley’a, który dotychczas zajmował się wystawianiem sztuk teatralnych.

Mało kto jednak wie, że poprzedni hit w którym grała Zoe, ma na nią wpływ aż do dziś. Pewnego poranka kostiumograf - Bell Kennedy, chce pomóc Zoe zabiera ją do swego ojca-lekarza, by ten zajął się młodą gwiazdką w kiepskim stanie psychicznym jak i fizycznym. Po dość długiej i wyczerpującej podróży, do dziewczyn w domku w Keswick dołącza scenarzysta - Oscar Lyne. I tak cała trójka zapewnia sobie niepodważalne alibi na wieczór, w którym Peter Murphy -odtwórca Pana Darcy`ego, ginie.

Pan Darcy za którym nikt z obsady nie przepadał.
Pan Darcy z blond lokiem.
Pan Darcy, który nieźle popił ówczesnego wieczora na festynie konwalii.
Pan Darcy, który miał przysłowiowego haka na większość ludzi pracujących na tym planie filmowym.

„Pan Darcy nie żyje” i jak tu kręcić film bez odtwórcy jednego z głównych bohaterów?  Przedsięwzięcie zostaje zawieszone, jednak to nie koniec serii niefortunnych zdarzeń w Bridebridge Hall. Coraz to nowi członkowie ekipy wstrzymanej produkcji filmu, trafiają do szpitala Św. Anny w Londynie, dlaczego?


Ciężko jednoznacznie określić gatunek tej powieści. Można by rzec, że to kryminał, bo w końcu mamy tu klika wypadków, napaści i śmierć.

Może to jednak romans? Zamknięte środowisko aktorów, ludzi produkcji filmowych w którym prawie każdy z każdym ma za sobą jakąś przeszłość, teraźniejszość, a nawet przyszłość.

Komedia? Są tu momenty w których po prostu nie da się nie parsknąć śmiechem.

Jeśli chcecie choć przez chwilę poczuć się jak na planie filmowym „Pan Darcy nie żyje”, to idealna okazja, by poznać ten świat od podszewki. Możemy stać się niewidzialnym widzem romansu aktorów. Będziemy powiernikiem ich najskrytszych tajemnic i tego, do czego są zdolni, by pogrążyć ”kolegów” z planu.

To książka przy której nie da się nie uśmiechnąć , gdy Bell z Zoe na bagażniku roweru, podróżują do jej ojca w dolinie Borrowdale.

To książka przy której doznałam niezłego szoku, gdy na jaw wyszedł sekret Paula Maddocka. Nie żebym coś miała do tego typu upodobań, jednak po nim i Sofie się tego po prostu nie spodziewałam.

To książka dla tych którzy lubią się bawić w detektywa.

To książka dla tych którzy kochają Angielskie rezydencje i ich tajemnice.

To książka dla tych którzy kochają Jane Austen i dla tych którzy chcą pokochać Magdalenę Knedler- ja ją pokochałam.

Dodam jeszcze, że mimo dużej ilości imion i nazwisk bohaterów książki (ich książkowych imion, a także imion postaci które grają) nie da się w tym wszystkim pogubić. Wystarczy wrócić na stronę numer 9, a tam znajduje się pełna lista imion i nazwisk osób pracujących przy produkcji, wraz z funkcjami które pełnią - coś idealnego dla czytelników takich jak ja, czyli tych którzy mają problem z zapamiętywaniem imion (taka lista powinna znajdować się w każdej książce!).

„Pan Darcy nie żyje” Magdaleny Knedler, to powieść, którą serdecznie polecam. Zapewniam Was, że podczas czytania odstresujecie się i oderwiecie od męczącego zgiełku codzienności. Książka miała swoją premierę 9 września, to nowość którą warto przeczytać.



Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.



W sieci - Tara Sivec

W sieci - Tara Sivec

"W sieci" Tary Sivec to już trzecia część z serii Igrając z ogniem. Poprzednie części bardzo mi się podobały i nie mogłam się od nich oderwać. Czy część trzecia też mnie pochłonie? Zapraszam na recenzję.

Gwen to kobieta po przejściach, mąż sadysta zrobił z jej życia piekło na ziemi. Pewnej nocy po kolejnym pobiciu postanawia uciec. Pakuje kilka rzeczy i wraz z córką szuka schronienia u swojego brata Brady'ego. Niestety Brady wyjeżdża, prosi więc swojego przyjaciela Austina by miał oko na Gwen (gdyż wie do czego zdolny jest jego szwagier) oraz na agencję detektywistyczną, w której Gwen mu pomaga. Austin to towarzysz broni Brady'ego, który nadal jest żołnierzem marynarki wojennej. Takie życie mu odpowiada, ciągłe misje, rozjazdy. Nie wyobraża sobie siebie jako męża a tym bardziej ojca. Chce oddać przyjacielowi przysługę i wrócić do własnego życia. Ale życie lubi być przewrotne, i nigdy nie wiemy kiedy trafi nas strzała amora. Czy zatwardziały żołnierz podda się uczuciu? Oraz czy mąż Gwen pogodzi się z rozwodem i da jej spokój? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie właśnie w tej książce.

"W sieci" tak jak poprzednie części tej serii, to romans z bardzo wyrazistym wątkiem kryminalnym. Gwen po ucieczce z domu cały czas obawia się, że mąż ją odnajdzie i pokaże jej gdzie jest jej miejsce. Niestety po jakimś czasie zaczynają się dziać dziwne rzeczy i Gwen już wie, że nigdy nie będzie wolna. Gdy Austin odkrywa wszystkie tajemnice naszej bohaterki oraz powód jej ucieczki od męża, wie że nie może zostawić jej samej i nie spocznie póki nie wsadzi jej męża za kratki. W tej części nie zabraknie Wam również dreszczyku emocji oraz namiętnych scen seksu. A zabawne dialogi są już chyba wizytówką Tary Sivec.
 Autorka porusza w tej książce, dość poważny problem jakim jest przemoc w rodzinie i to jak udajemy, że nasze życie jest cudowne i wspaniałe, a w czterech ścianach naszego mieszkania przeżywamy koszmar dzień za dniem. Nasza bohaterka przeżyła wiele i powiedziała dość. Tylko czy uda jej się ułożyć to życie od nowa? I czy to właśnie Austin sprawi, że zaufa kolejny raz mężczyźnie? 

Opisy z przeszłości Gwen autorka przedstawiła w tak realistyczny sposób, że nie dało się ich czytać nie płacząc. Żadna kobieta nie zasługuje na takie piekło i całym serce byłam za tym, by ten potwór poniósł zasłużoną karę.
 Tak jak w poprzednich częściach w tej też nie zabraknie intryg, knutych przez osoby z otoczenia bohaterów, a zakończenie zadziwi Was tak samo jak i mnie. W tej powieści nic nie jest takie jakie wydaje nam się na początku, a przyjaciel może okazać się wrogiem. Ja uwielbiam takie książki więc Wam też ją polecę. Jedyny minus tej książki to taki że zbyt szybko się skończyła.POLECAM SERDECZNIE!!! 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Helion.

Wydawnictwo: Helion
Data wydania: 12.06.2015
Gdyby nie ty - Tara Sivec

Gdyby nie ty - Tara Sivec

"Gdyby nie ty" Tary Sivec to drugi tom serii Igrając z ogniem. Pierwsza część mnie zachwyciła. A jak będzie tym razem? Zapraszam na recenzję.

Layla to młoda, piękna, utalentowana piosenkarka. Mogłoby się wydawać, że to wystarczy by żyć pełnią szczęścia, niestety nie jest tak w przypadku naszej bohaterki. Po śmierci ojca całą kontrolę nad życiem Layli przejęła jej matka. Stworzyła jej wizerunek sceniczny, wykreowała na idola wielu nastolatków. Layla w ukryciu marzy by zmienić swoje życie, uwolnić się spod kontroli matki, która nigdy jej kochała, za to bardzo kocha pieniądze córki. Layla zaczyna również dostawać listy z pogróżkami, więc by wzmocnić jej ochronę matka zatrudnia Brady'ego, byłego żołnierza marynarki wojennej, który obecnie prowadzi prywatną agencję detektywistyczną. Brady żyje również z własnymi demonami przeszłości i próbuje ułożyć swoje życie na nowo. Współpraca tej dwójki będzie bardzo burzliwa a namiętność będzie buchać pełną parą. Tylko czy dwa różne światy mają szansę na szczęśliwą przyszłość? Oraz czy uda się odnaleźć szalonego fana? Na pewno Brady zrobi wszystko by Layla była bezpieczna.

"Gdyby nie ty" to romans z mocno zarysowanym wątkiem kryminalnym. Layla to młoda piosenkarka, żyjąca pod dyktando własnej matki, która zrobiła z niej swoją prywatną skarbonkę. Przez pogróżki przysyłane przez szalonego fana w jej życiu pojawia się Brady, który dla naszej bohaterki może stać się wybawieniem. Ale czy tak będzie? Bo czy gwiazda, która ma rzesze fanów może pozwolić sobie na uczucie względem zwykłego ochroniarza?
 W tej części serii również nie zabraknie nam zabawnych oraz wzruszających dialogów miedzy bohaterami, a namiętność, która pojawi się między nimi będzie wręcz namacalna. Postacie są świetnie wykreowane z własnymi problemami, które zatruwają im życie. Ale zawsze jest szansa na nowe lepsze życie tylko trzeba pozwolić by to serce kierowało naszymi wyborami. Ta część obfituje także w zaskakujące zwroty akcji, wiele tajemnic oraz intryg, które są dziełem osób blisko związanych z naszymi bohaterami.
 Tara Sivec operuje stylem, który jest lekki w odbiorze a jej książki czyta się naprawdę szybko. Wartka akcja nie pozwala się nudzić a gorące sceny seksu pobudzają naszą wyobraźnię. Więc jeżeli lubicie takie właśnie książki, które łączą romans, akcje oraz sporo tajemnic z dreszczykiem grozy to ta pozycja na pewno Wam przypadnie do gustu. POLECAM!!!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Helion.

Wydawnictwo: Helion
Data wydania: 06.03.2015
Eperu - Augusta Docher

Eperu - Augusta Docher

"Eperu" to debiut literacki Augusty Docher (pseudonim). Ostatnio przeważnie czytuję debiuty, raz lepsze raz gorsze, a czasami rewelacyjne. Jak było tym razem? Zapraszam na recenzję pierwszego tomu serii Wędrowcy

Anna Wilk to Polka, która wraz ze swoją mamą oraz przyjaciółką Wiktorią mieszka w Londynie. Wiedzie spokojne życie i  jest całkowitym przeciwieństwem swojej przyjaciółki, która jest wulkanem energii. Na zakończenie roku szkolnego dziewczyny dostają wspaniały prezent od swoich rodzicielek, w postaci wycieczki do Francji. Akurat w tym samym czasie, w Cannes, odbywa się festiwal filmowy i za namową Wiktorii, Anna zgadza na wspólny wypad po autograf aktora Leo Blacka, do którego Wiki ciągle wzdycha.

I tu zaczyna się wielka przygoda, gdyż słynny aktor w całym tłumie fanek zauważa właśnie Annę, i poprzez swojego ochroniarza przekazuje jej liścik w którym prosi o spotkanie. Ta jedna chwila zmieni życie naszych bohaterów diametralnie i na zawsze.  Między bohaterami od razu nawiązuje się nić sympatii, która bardzo szybko przeradza się w kiełkujące uczucie. I wszystko mogłoby być cudownie ale… No właśnie! Zawsze musi być jakieś ALE, a mianowicie: okazuje się, że Leo nie jest zwykłym człowiekiem, jest Wędrowcem.  Wędrowcy to ludzie teoretycznie nieśmiertelni, którzy po śmierci odradzają się w kolejnym wcieleniu. Jak Anna zareaguje na taką informację? I czy po takiej wiadomości ich miłość będzie miała szanse przetrwać?

"Eperu" to książka z gatunku fantasty i przeznaczona jest dla młodzieży, ale ja Wam powiem, że zdecydowanie się z tym nie zgadzam. Już od dawna nie mieszczę się w tym przedziale wiekowym, a książką jestem oczarowana. Augusta opisała nam przepiękną historię miłosną o dwójce osób, których los postawił na swojej drodze całkiem przypadkiem. A może to jednak nie przypadek? Czy łatwa może być miłość do Wędrowca? Autorka bardzo dokładnie przedstawiła nam losy Leo oraz jego wszystkie poprzednie wcielenia. Opisy jego śmierci, rodziny w których się wychowywał. Możemy sobie wszystko dokładnie wyobrazić, gdyż sceny są bardzo szczegółowe. Tak samo jest z bohaterami tej powieści. Czytając wyobrażamy sobie, że są to osoby z krwi i kości i nie chodzi tylko o wygląd zewnętrzny ale również o zarys psychologiczny każdej z nich. Każdy bohater  opisany jest wręcz perfekcyjnie, jego wady czy zalety są bardzo wyraziste, a to jest ogromnym atutem tej powieści. Na pochwałę  zasługują nie tylko perfekcyjne opisy, lecz również dialogi, które są świetnie napisane. Czasami wywołują uśmiech, a niekiedy łzy wzruszenia. Całość jest bardzo lekka w odbiorze, a historię tą czyta się naprawdę szybko i z ogromną przyjemnością. Warsztat pisarski Pani Docher jest rewelacyjny. Naprawdę! Dzięki narracji prowadzonej naprzemiennie przez Annę i Leo, lepiej poznać możemy oboje bohaterów. A zakończenie hmmm... to wolę przemilczeć i niecierpliwie oczekuję części drugiej, czyli "Habbatum”

Ja osobiście daje „Eperu” ogromny plus, którego chyba nie umiałabym Wam pokazać, gdyż jest TAKI duży. Powieść rewelacyjna , cudowna i ciężko się od niej oderwać. Czytałam w każdej wolnej chwili, chociaż po jednej stronie, ponieważ cały czas byłam ciekawa co autorka zgotuje naszym bohaterom za chwilę. Po prostu genialny pomysł na fabułę i debiut pierwsza klasa. GORĄCO POLECAM!!!!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu BIS

Wydawnictwo: BIS
Data wydania: 16.07.2015
Piękne kłamstwo - Tara Sivec

Piękne kłamstwo - Tara Sivec

"Piękne kłamstwo" Tary Sivec to pierwszy tom serii Igrając z ogniem. Miałam przyjemność czytać już inną serie książek tej autorki, która była po prostu świetna. Jak będzie tym razem? Przekonacie się czytając mą recenzję.

Anabelle Parker i Garrett McCarthy są przyjaciółmi od lat. Ona wzięta pani fotograf on oddany żołnierz marynarki wojennej. Jeszcze przed sześcioma miesiącami był z nimi Milo - przyjaciel tej dwójki oraz narzeczony Parker, również żołnierz. Lecz Milo zostaje zabity podczas misji na Dominikanie. Garrett zgłasza się na ochotnika by kontynuować misję swojego przyjaciela i spróbować wyjaśnić tajemnicę jego śmierci. Wraz ze swoim oddziałem oraz Parker, która jak się okazuje nie tylko lubi robić zdjęcia, wyruszają w podróż, która może zmienić ich dotychczasowe życie. 

Podczas wspólnej podróży Garrett i Anabelle muszą udawać, że są małżeństwem, jest to dla nich o tyle trudne ponieważ oboje darzą się głębszym uczuciem(skrywanym od lat), niż tylko przyjaźń. I chodź Milo nie żyje, żadne z nich nie otwiera się na tyle by wyznać swe uczucia, gdyż uważają że zdradziliby przyjaciela. Czy miłość będzie silniejsza niż wyrzuty sumienia? Oraz czy uda się rozwikłać tajemnicę śmierci ich przyjaciela?

"Piękne kłamstwo" to cudowna książka. Rewelacyjne połączenie romansu z kryminałem, pierwszy z  wątków nie przytłacza drugiego. Wszystko jest idealnie wkomponowane w fabułę książki. Gdy przeczytałam z tyłu okładki, że to książka od której nie będę mogła się oderwać "zaśmiałam się w duchu", że na pewno tak nie będzie, a jednak okazało się że przepadłam z kretesem już po kilku stronach lektury. 420 stron pochłonęłam w ciągu jednego dnia i powiem Wam, że jeszcze mi mało. Anabelle i Garrett to idealnie wykreowane postacie przez autorkę, choć czasami miałam wrażenie, że postać Anabelle jest zbyt perfekcyjna i idealna, ale to tylko moje odczucie, poza tym nasza bohaterka to kobieta ze smutną przeszłością i wieloma tajemnicami, za to Garrett to mężczyzna cudowny, gotowy przekreślić swe marzenia w imię przyjaźni, próbujący zapomnieć o swej miłości w ramionach wielu kobiet. Anabelle i Garrett skrywają tajemnice, a kłamstwa powstają w ich życiu tylko z tych "dobrych powód", by chronić bliskich bądź z obawy że zranimy bliską nam osobę.

„Jesteś jednym wielkim kłamstwem.”

 Ale musiał przyjść dzień kiedy już nie będzie odwrotu i każde kłamstwo, każda tajemnica wypłynie na powierzchnię i oczyści duszę tych dwójki bohaterów. Ta książka jest po prostu rewelacyjna, czytając ją nie zdajemy sobie sprawy ile czasu już minęło, ponieważ jesteśmy, tam w tej książce i razem z bohaterami  walczymy o ich miłość, przyjaźń oraz próbujemy wyjaśnić wiele tajemnic, które ukrywał Milo. W tej powieści tak jak głosi tytuł jest wiele kłamstw, wiele tajemnic, wiele intryg, czytając nie wierzymy, że niektóre wątki obierają całkiem inny bieg niżeli zakładaliśmy. Do samego końca autorka trzyma nas w napięciu, które nie ustępuje ani na chwilę. Wartka akcja, dialogi które czasami wywołują uśmiech na naszych twarzach a kiedy indziej łzy pojawiają się w naszych oczach. Ja przyznam się szczerze, że czytając nie raz chlipałam w chusteczkę, ale po prostu inaczej się nie dało, gdyż to przepiękna książka o poświęceniu w imię przyjaźni, o miłości do kobiety, która była obok a jednak tak daleko. Nie wszystko co wydaje nam się idealne, takie właśnie jest, ale do tego bohaterowie będą dochodzić na kartach tej powieści. Anabelle i Garrett będą musieli mieć oczy dookoła głowy bo wróg może czaić się wszędzie.

Jeżeli jesteście fanami romansu z dobrym wątkiem kryminalnym, bądź fanami kryminału z dobrym wątkiem miłosnym, to ta książka jest dla was idealna. Tajemnice, kłamstwa a wszystko wśród miłości, która powoli otwiera serca bohaterów i po latach ukrycia próbuje zaistnieć w ich życiu. Czy im się to uda? Ja wiem ale nie powiem. ;)

Serdecznie zapraszam Was do lektury tej książki.

Za możliwość przeczytania tej wspaniałej książki dziękuję Wydawnictwu Helion.

Wydawnictwo: Helion 
Data wydania: 23.01.2015

Przypadki pewnej desperatki - Magdalena Wala

Przypadki pewnej desperatki - Magdalena Wala

"Przypadki pewnej desperatki" Magdaleny Wala to kolejna książka z cyklu "seria z babeczką" Wydawnictwa Czwarta Strona. Pierwsza książka z tej serii bardzo mi się podobała, więc czas ocenić jej siostrę.

Julia to studentka historii, która również pracuje w gimnazjum gdzie uczy nasze młodsze pokolenie. Ma szaleńczo zakochanego w sobie chłopaka - Pawła, który nie wyobraża sobie życia bez Julii i wszystkimi sposobami próbuje przekonać naszą bohaterkę by za niego wyszła za mąż. Jednak Julia nie jest pewna czy Paweł to właśnie ten jedyny, czy kocha go na tyle by spędzić z nim resztę życia. Ta sprawa spędza jej sen z powiek. Ale nie tylko ta....

Paweł i jego rodzice odzyskują dworek, który był w ich rodzinie od pokoleń a został zabrany przez państwo po drugiej wojnie światowej. Julia kocha przedmiot który studiuje więc takie miejsce to dla niej nie byle jaka gratka. Na strychu w starym kufrze znajduje pamiętnik jednej z pensjonariuszek, która służyła na dworze księżnej Izabeli Czartoryskiej. Pamiętnik który ma przeszło dwieście lat skrywa tajemnice morderstw, ale niestety jest on jedyną wskazówką tej kryminalnej zagadki.
 Czy Julii uda się rozwikłać tajemniczą zagadkę morderstw sprzed lat? I czy odważy się na poważny krok w swoim życiu? Wszystkiego dowiecie się czytając właśnie tę książkę.

"Przypadki pewnej desperatki" to świetna powieść obyczajowa, w której nie zabraknie nam sporej dawki humoru. Książka ta przedstawia nam urywek życia młodej dziewczyny, która zostaje postawiona przed ścianą i musi zdecydować czy to już ten moment by zakładać rodzinę, i czy to właśnie Paweł jest mężczyzną jej życia. A trzeba dodać, że Julia i Paweł są jak ogień i woda, ale podobno przeciwieństwa lubią się przyciągać. W tej książce odkryjecie również, że historia wcale nie musi być nudna, a badanie różnych skarbów z przeszłości może dodać naszemu życiu dreszczyku emocji. I tak jest właśnie w przypadku Julii gdy czyta pamiętnik Agnety. Zostaje nam  również idealnie przedstawiony obraz młodzieży, ich zachowań w różnych sytuacjach, ale nie ma czemu się dziwić gdyż Pani Magda również uczy w szkole i to tego samego przedmiotu co nasza bohaterka.

Autorka ma świetny styl i bardzo lekkie pióro, dlatego książkę tę czyta się naprawdę bardzo szybko. Nic w tej powieści nie wydaje nam się sztuczne, postacie to osoby takie jak my z problemami i codziennymi rozterkami. Wartka akcja oraz świetne dialogi to kolejny plus tej opowieści. Nie da się nie lubić bohaterów tej książki .... Julia to wspaniała młoda kobieta, która niestety ma strasznego pecha, dzięki któremu nie raz wybuchniecie śmiechem, za to Paweł to mężczyzna mocno stąpający po ziemi i bezgranicznie zakochany naszej bohaterce, mogłabym tak wymieniać bez końca  bo pozytywnych bohaterów jest tu naprawdę wielu. Wszystko w tej książce jest dokładnie przemyślane i zaplanowane, a głównym wątkiem jest miłość, ale nie tylko taka międzyludzka, ale również miłość do naszych pasji w tym przypadku do historii. Pani Magda stworzyła świetną książkę od której ciężko się oderwać i na pewno nie będziecie rozczarowani po zakończonej lekturze. Po prostu świetny debiut.

Czwarta Strona wpadła na rewelacyjny pomysł tworząc "serie z babeczką" bo to już druga książka z tej serii, która jest rewelacyjna i mogę ją wam polecić z czystym sumieniem.  GORĄCO POLECAM!!!!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data Wydania: 26.08.2015
Misja Wywiad z Patrycją Gryciuk

Misja Wywiad z Patrycją Gryciuk

Drodzy Czytelnicy,
dziękuję bardzo za Wasze pytania. Za najciekawsze uznałam te, które zadała pani Iza Wyszomirska, dlatego to do niej polecą „Strony” i to na te odpowiedziałam w całości. Z innych zestawów wybrałam po jednym pytaniu. Życzę ciekawej lektury wywiadu i mam nadzieję, moich kobiecych powieści. ;) Pozdrawiam serdecznie, Patrycja Gryciuk. 

Iza Wyszomirska

1. Jest Pani kobietą aktywną zawodowo, matką, żoną, a to tego autorką książek. Czy pani największe marzenie już się spełniło? Czy pisanie książek było tym największym marzeniem, a może kryje jeszcze Pani jakieś marzenie w zanadrzu?

Marzeń nigdy nie za wiele. Jedno spełnię, to rodzi się nowe. Ciągle wymyślam wyższe poprzeczki, nowe podróże i tylko szkoda mi, że czas tak gna. Tyle ludzi do poznania, tyle miejsc do zobaczenia, tyle książek do przeczytania, a czasu, jak wiadomo, coraz mniej. 

2. Pani dwie dotychczasowe książki rozgrywają się za granicą. Czy ma Pani plany umieścić kiedyś akcję całej powieści w Polsce?

Moja kolejna powieść będzie rozgrywać się we Francji. Ale nie wiem, jak będzie z następnymi, jeżeli w ogóle powstaną. Planuję zawsze tylko jedną książkę. Nie mam planów na dalsze powieści, na zapas. Piszę i wymyślam po jednej powieści naraz. Nie wiem, co będzie dalej. Odpowiadając jednak na pani pytanie, nie czuję się gotowa na pisanie o Polsce. Nie wiem też, czy kiedykolwiek się to zmieni. 

3. "450 stron" to kryminał kobiecy. A czym według Pani powinien charakteryzować się dobry kryminał kobiecy, a czym męski? Czy kobiecy kryminał to powieś napisana przez kobietę? Czy mężczyzna może napisać kobiecy kryminał? Czy można i należy to rozdzielać?

„Kobiecy kryminał”. :D Chyba stworzyłam nowy gatunek. ;) A tak na poważnie, to nie wiem, czy powinno się to rozdzielać, i kto powinien pisać dla kogo, ale wiem dlaczego nazwałam „450 stron” kobiecym kryminałem. „450 stron” jest książką eklektyczną, swego rodzaju hybrydą, ale w opisie wysyłanym księgarniom i recenzentom trzeba zakwalifikować powieść do jakiejś grupy. Nie bez przyczyny nazwałam ją więc „kobiecym kryminałem”, ponieważ łączy cechy dwóch gatunków: kryminału i literatury kobiecej. Jest to więc, w moim założeniu, dobrym pójściem na kompromis. „450 stron” to książka MIĘDZYGATUNKOWA. A to oznacza, że jeżeli czytelnik spodziewa się klasycznego KRYMINAŁU, może być zawiedziony. Jeżeli spodziewa się klasycznego ROMANSU, może być zaskoczony. Jeżeli nie nastawia się na konkretny gatunek, a po prostu na dobrą książkę, wtedy ma szansę być  usatysfakcjonowany. Nie lubię sztywnych podziałów gatunkowych. Nastawiam się na treść i tyle. Książka albo mnie wciąga, albo nie. Jak wciąga, to czytam do końca, a jak nudzi, zostawiam po stu stronach. Nie mam czasu ani ochoty na czytanie czegoś, co uważam za słabe. Nie rozumiem, jak ktoś, kto czyta do końca jakakolwiek powieść dłuższą niż powiedzmy dwieście pięćdziesiąt stron, śmie potem pisać, że książka ta jest zła czy nudna. No to jakim sposobem dotrwał do końca? Niech mi to wytłumaczy! Czy naprawdę ktoś jeszcze traci czas na czytanie słabych książek? No chyba tylko recenzenci, którzy podpisali z wydawcami jakieś bardzo rygorystyczne umowy i przeczytać muszą, choćby nie wiem co, bo trzeba coś o tym potem napisać. Współczuję im wtedy i to bardzo. Co za ciężka praca. ;) 

4. Dlaczego akurat liczba 450? Czy ta cyfra ma dla Pani jakieś znaczenie?

Absolutnie nie. Tak po prostu wymyśliłam. Tytuł ma związek z fabułą książki. 

5. "450 stron" to opowieść o pasji i miłości do literatury. A czy czytała Pani książkę, która opowiadałaby podobnie jak "450 stron" również o miłości do książek? 

Moja ulubiona książka to „Historia miłości” Nikole Krauss, tam też jest o pasji pisania. Jak również „Prawda o aferze Harry'ego Queberta” Joël'a Dicker'a, którą uwielbiam. Też o miłości do pisania i nie tylko. Polecam wszystkim te dwa tytuły. Są to rewelacyjne powieści. 

6. "450 stron" jako audiobook czyta Joanna Gajór. Czy podjęłaby się Pani tego, aby sama nagrać audiobook swojej książki? Dla fanów Pani twórczości byłby to nie lada rarytas słuchać samej autorki!

Ciekawy pomysł! Ale... Kiedy czytam fragmenty moich książek na spotkaniach autorskich, zawsze czytam za szybko. Na pierwszym, niecałe trzy lata temu, leciałam podobno jak z karabinu maszynowego. (Tak doniosły mi potem obecne na nim czytelniczki) ;) Często też dodaję wyrazy, których w ogóle nie ma w tekście, a które utkwiły mi w głowie przy danym fragmencie, a potem zostały usunięte przez korektorkę czy redaktorkę. Zacinam się więc, jąkam, bo ich tam nie widzę, a już zdążyły wypłynąć z moich ust. Dla mnie, one ciągle tam są. Powstaje więc z tego czytania jakieś kuriozalne przedstawienie. Jednak chyba wolę więc pozostawić to profesjonalistce, jaką jest pani Joanna Gajór. „450 stron” przeczytała świetnie, tym bardziej, że ta książka zawiera wiele trudnych w odbiorze audio fragmentów. Poradziła sobie jednak koncertowo. Chapeau bas! Z drugiej strony, byłoby to na pewno nowe i pasjonujące doświadczenie, więc może kiedyś... 

7. Jakie emocje towarzyszyły Pani po wydaniu pierwszej książki, a jakie przy drugiej?

Emocje były bardzo podobne: radość, spełnienie, satysfakcja. Jednak cały proces wydawania tych dwóch książek był całkowicie inny. Wydanie „Planu” finansowałam sama i nie było mnie już stać ani na redakcję, ani na profesjonalną reklamę czy promocję. Był to w dodatku debiut, więc taki prawdziwy pierwszy skok i to od razu na głęboką wodę. Bałam się bardzo tego, jak książka zostanie przyjęta i czy to w ogóle miało sens. Może trzeba było spróbować i wysłać maszynopis „Planu” wydawcom? Dziś niczego nie żałuję. Nauczyłam się bardzo dużo dzięki temu doświadczeniu. „Plan” ma 95 % dobrych recenzji. Czytelniczki ciągle piszą do mnie listy, w których opowiadają, jak bardzo ta książka do nich przemówiła.  Czego chcieć więcej?
Z kolei „450 stron” to już coś innego. Świetny wydawca (Czwarta Strona), który zajmuje się promocją i dystrybucją. Książka jest na rynku, w mediach, w księgarniach. Nie trzeba o nią walczyć, jak to było w przypadku „Planu”. Jest i ma się dobrze. Ludzie czytają i nadal do mnie piszą. To jest zupełnie niesamowite. Ciągle nie mogę się nadziwić, że komuś na tyle spodobała się moja książka, że do mnie pisze, czy pisze recenzję powieści i umieszcza w Internecie. Magia! Dziękuję Wam wszystkim za to. Jesteście najlepsi. :D Jakbym Was nie miała, nie odważyłabym się na następną książkę. Pisałabym do szuflady, jak kiedyś.


Patrycja Słodownik

Która bohaterka - Anna Smith czy Wiktoria Moreau jest bliższa Pani sercu? Czy któraś z tych kobiet posiada Pani cechy?

Każda z nich jest mi bardzo bliska. W końcu, to ja je stworzyłam. Obydwie bohaterki mają ze mną coś wspólnego. Kobieta zmienną jest. Czasami jestem więc jak Anna: naiwna i romantyczna, a czasami jak Wiktoria: pewna siebie i wiedząca, czego chce. Anna i Wiki, tak jak ja, pochodzą z Polski, ale w niej nie mieszkają. Każda z nich mówi w trzech językach, co też mają po mnie. Są może jeszcze jakieś inne, drobne podobieństwa, ale trzeba wiedzieć, że te wyimaginowane kobiety nie są mną, a ja nie jestem nimi. Moje książki to fikcja, w której zawiera się oczywiście jakaś część mnie i moich przeżyć, ale fabuła i jej bohaterowie są wymyśleni na potrzebę powieści. 

Magia Książek

Czy wydanie pierwszej książki samodzielnie było dla Pani kłopotliwe? 

Kłopotliwe? Nie. Raczej ciekawe, pasjonujące, pouczające i drogie. Marketing i promocja okazały się wielkim wyzwaniem, ale przynajmniej nauczyłam się wielu rzeczy. :) 

Magdalena Ewa

Czy ma Pani ulubiony fragment zarówno pierwszej jak i drugiej książki? Jeśli tak to jaki?

Nie mam jednego ulubionego fragmentu. Niektóre rozdziały lubię bardziej niż inne, niektóre kojarzą mi się z jakąś konkretną sytuacją w moim życiu, a inne lubię ze względu na ich formę, język. Jednak jeżeli mam wybrać jeden fragment z całości, to byłby to ten. Ale podkreślam, że to bardzo subiektywny wybór, którego, jakkolwiek to brzmi,  nie umiałabym nawet uzasadnić.  ;) 

„Plan” 
Bałam się do niego zadzwonić. Usłyszeć teraz jego głos mogło być tragiczne w skutkach, byłam za słaba emocjonalnie. Zresztą płakałam tak bardzo, że nie potrafiłabym niczego z siebie wykrztusić. Odpisał. To mnie uspokoiło. W ciągu dwóch minut wymieniliśmy ze sobą trzy wiadomości. Całe siedem słów... 

Ja: - Jesteś? 
On: - Jestem. 
Ja: - Będziesz? 
On: - Zawsze. 
Ja: - Kocham Cię. 
On: - Wiem.


„450 stron”

Najlepsze w Nowym Jorku są poranki. Wczesne poranki, późne poranki. Te szybkie i te leniwe. Słoneczne i pochmurne. Wszystkie razem i każdy z osobna. W kategorii najlepsze dodatkowo należałoby wyróżnić te, które Wiktoria spędziła z Młodym. Kiedy z zaspanymi oczami przynosił jej kawę do łóżka i przytulał się do niej, gdy zakładając okulary, odpalała laptopa. Wniebowzięta, czyli zabrana do nieba. 

Natalia Kapela

Czy będzie kontynuacja książki "450 stron"?

Nie, nie przewiduję kontynuacji. 

Anna Weronika Dudkowiak

Jakim jednym słowem opisałaby Pani swoją osobę?

Uparta. :) 

Dziękujemy Pani Patrycji za poświęcony czas a Izę prosimy o kontakt na naszym fan page. :)
Lato w Nowym Jorku - Wendy Markham

Lato w Nowym Jorku - Wendy Markham


Dwudziestoczteroletnia Tracey to zakompleksiona dziewczyna, która zauważa u siebie tylko swoje fizyczne wady. Za duży i obwisły brzuch, cellulit na udach i wiele innych kobiecych niedoskonałości. Jej chłopakiem jej Will - początkujący aktor, który nie zauważa niczego więcej poza czubkiem własnego nosa. Na domiar złego Will postanawia wyjechać na trzy miesiące, celem szlifowania swojego warsztatu aktorskiego, a dla Tracey to koniec świata. Dlaczego? Ponieważ Will nie uwzględnia jej w swoich planach.

Po wyjeździe ukochanego chłopaka, Tracey postanawia zmienić się fizycznie by Will zobaczył, że ona też może być wystrzałową laską. I takim sposobem dieta, ćwiczenia stają się teraz priorytetami w życiu naszej bohaterki. Czy metamorfoza Tracey wpłynie na uczucia "narcyza Willa"? Podczas samotnych tygodni, Tracey ma jednak wiele czasu na przemyślenia i dochodzi do wniosku, że jej związek nie jest wcale taki idealny na jaki wygląda.

W jej życiu pojawi się również Buckley - przystojny mężczyzna, który podczas pierwszego spotkania zostaje wzięty przez Tracey za geja. Niespodziewana pomyłka zbliża ich ku sobie. Czy Buckley może liczyć na coś więcej, a może to Tracey przejrzy na oczy i ujrzy dzięki temu prawdziwą twarz Willa?

"Lato w Nowym Jorku" to świetna kobieca powieść i wiele kobiet może identyfikować się z główną bohaterką. Ile z nas jest szaleńczo zapatrzone w swoją drugą połówkę? Można by rzec, że żyjemy tylko dla tej osoby, a nasze marzenia oraz potrzeby schodzą na dalszy plan. Tylko czy warto?
 Przyznam się szczerze, że postać Tracey strasznie mnie irytowała. Jej wybielony i uwielbiony obraz postaci Willa był czasami po prostu nie do zniesienia. Dopiero później po wielu przemyśleniach naszej bohaterki powstaje delikatna rysa na osobie Willa. Ale chyba nawet ona nie jest w stanie uwolnić Tracey z niszczącego ją związku, którego nawet jej rodzice nie potrafią zrozumieć.

"Wyjdź za mężczyznę, który kocha cię bardziej, niż ty sama chcesz. Który kocha cię bardziej niż ty jego. Taki ktoś będzie cię zawsze traktował jak królową. A ty też nauczysz się go kochać."

Ta powieść jest pełna humoru ale również jest to prawdziwa i smutna historia o pogoni za szczęściem, lękiem przed samotnością, której boli się każdy z nas. Można ją potraktować nawet jako poradnik: „Jak uniknąć wielu błędów, by nie stracić własnego „ja” oraz godności”  Bo czy warto żyć złudzeniami?  Myślę, że  zdecydowanie NIE! 

Autorka opisuje nam wszystko bardzo prostym, lekkim językiem, a jej styl jest naprawdę świetny wiec czyta się tą książkę bardzo szybko. Dobrze wykreowane postacie przyciągają naszą uwagę, a perypetie Tracey są bardzo realistyczne i opisane w zabawny sposób.
Jeżeli potrzeba Wam chwili oddechu i chcecie zatracić się w lekkiej lekturze to ta powieść jest do tego idealna. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins

Wydawnictwo: HarperCollins
Data Wydania: 10.08.2015
Copyright © 2014 Kobiece Recenzje , Blogger