reklama

środa, 7 grudnia 2016

Misja Wywiad z Jolantą Kosowską

Dziś zapraszamy na Misję Wywiad z Jolantą Kosowską.
Nagrodę za najciekawsze pytanie otrzymuje... Izunia Raszka. Serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt na naszym fp, w ciągu trzech dni.




Zosia Szczerbińska
1. Czy jest jakaś książka, która zmieniła Pani życie? Pomogła przetrwać trudne chwile? A może zainspirowała Panią do zostania pisarką?

Jest wiele książek, które we mnie zostały na zawsze.  Nie ma tej jednej jedynej, która zmieniłaby moje życie. Pierwszą książką, która mnie zauroczyła, zdziwiła, zaczarowała i już na zawsze została ze mną był  „Mały Książę”.

2. Co według Pani jest lepsze, amnezja czy pamięć? Zakładając, że dana osoba przeszła trudne chwile w życiu jak np. śmierć dziecka lub ukochanego, gwałt itp.

Zdecydowanie pamięć jest lepsza od niepamięci. Niepamięć wsteczna powoduje, że znika wszystko, zarówno to, co było dobre, jak i to, co było złe. Przestaje istnieć wszystko, co nas niszczyło, ale nie ma też tego, co nas budowało, co kształtowało naszą osobowość, umocowywało nas w określonym miejscu i czasie. Nie ma niczego. Nie ma przeszłości. Nie ma marzeń. Nie ma celów. Jest pustka. Powoli z tej pustki zaczynają wyłaniać się pojedyncze wspomnienia. Te powracające wspomnienia są niejasne, niezrozumiałe, nie układają się w całość.  Budzą lęk. Ten lęk przeradza się powoli w obezwładniający strach. Luki w pamięci  wypełniają się konfabulacjami. Fałszywa treść wciska się pomiędzy prawdę. Ta plątanina faktów i konfabulacji przeraża, niszczy, paraliżuje. Powoduje uczucie niepewności i wyobcowania. To nie drugie życie jak druga szansa, to koszmar. Z zawodu jestem lekarzem. Miałam pacjentkę dotkniętą niepamięcią wsteczną. Przeszłam z nią przez całą chorobę  i nie życzę niepamięci nikomu.

Aldona Hormańska-Laskowska
1. Bardzo intryguje mnie postać Konrada z poprzednich powieści. Czy w którejś z kolejnych książek planuje Pani jeszcze umieścić postać Konrada?

Może. Jeszcze nie wiem. Konrad pojawił się już w dwóch powieściach. Był bohaterem drugoplanowym w „Déjà vu” i pierwszoplanowym w „Niemoralnej grze.”

2. Gdzie będzie się toczyła akcja kolejnej powieści?

Następna  powieść zabierze czytelników w podróż do Pragi. Akcja kolejnej będzie rozgrywała się w Prowansji.

Justyna Ernest
1. Czytając Pani książki ma się niejednokrotnie ochotę przytulić bohaterów, wesprzeć dobrym słowem czy otrzeć łzę. Czy gdyby Pani miała możliwość przenieść się do jednej ze swoich książek to którą by Pani wybrała i dlaczego?

Wybrałabym „Déjà vu ”. Kocham Wenecję, uwielbiam atmosferę tego miasta, cenię sobie tajemniczość i niedopowiedzenie. W życiu nie wszystko musi być krzykiem, coś może być ciepłe i łagodne, płynące powoli jak marzenie, jak sen.  Kusi mnie, żeby napisać drugą część tej książki.


2. Gdyby znalazła się osoba , która nie zna jeszcze Pani twórczości to którą swoją książkę poleciłaby Pani jej przeczytać jako pierwszą?

To zależy. Każdy z nas jest inny. Każdy szuka czegoś innego  na kartkach książek. Jeżeli ktoś lubi burzę uczuć i emocji, to na pewno poleciłabym mu „ Niepamięć”. Miłośnika  tajemniczości, magii i  niedopowiedzeń zachęcałabym do przeczytania „Déjà vu ”  . Kogoś, kto lubi powieści obyczajowe  z wątkiem sensacyjnym  do zapoznania się z „Niemoralną grą”. Amatorom szybkiej akcji, zaskakujących zmian i nieprzewidywalnych zakończeń proponuję
„ W labiryncie obłędu”.  „ Nie ma nieba” poleciłabym każdemu.

Aleksandra Południkiewicz
1. Pani Jolanto, jak wyglądały Pani początki kariery pisarskiej?

Bardzo nietypowo. Pamiętam dokładnie dzień, kiedy zaczęłam pisać  pierwszą powieść. Ja z zawodu  nie jestem pisarzem,  jestem lekarzem.  Miałam ciężki dyżur, przyszło mi stwierdzić zgon osiemnastoletniego samobójcy. . Wróciłam do domu, na dworze padał deszcz, świat wydawał się rozmyty i zapłakany, a we mnie wszystko krzyczało. W mojej głowie rozszalała się burza uświadomionych i nieuświadomionych emocji, racjonalnych i pozbawionych sensu uczuć, żal do całego świata i do Pana Boga, bezsilność i złość, bunt i rozpacz. Pomyślałam sobie, że „mam gdzieś” ten mój piękny zawód, ten biały fartuch i czyste ręce… Że nie potrzebuję takich emocji . Zamarzył mi się świat  pełen ciepła i uczuć, daleki od chorób, bólu, cierpienia i śmierci. Nie mogłam zasnąć. Usiadłam przy biurku i spróbowałam przelać to, co czułam, na papier… Pomogło. Powstały pierwsze strony „ Niepamięci” . Opowieści o miłości i medycynie. Początkowo pisałam do szuflady. Przyjaciele namówili mnie, żeby spróbować wydać „ Niepamięć”. Udało się. Debiutowałam w 2012 roku nakładem Wydawnictwa Bukowy Las.

2. Chciałabym wydać coś swojego. W jaki sposób znaleźć dobre wydawnictwo - czym się kierować?

Myślę, że na to nie ma recepty. Każdy autor ma chyba inne doświadczenia. Myślę, że łatwiej jest wydać książkę niż dotrzeć z nią później do szerszego grona odbiorców. Wiem, że istnieją fundacje wspierające debiutantów.

Małgorzata Bula
1. Jaka była historia powstania aktualnej okładki "Niepamięci", ponieważ wiem, że została zmieniona już po wydaniu egzemplarzy recenzenckich...?  :)

Historia jest  dość  niespotykana. Parę lat wcześniej ukazała się książka z podobną okładką. Czytelniczce zawdzięczam link do tamtej okładki. Wydawnictwo podjęło decyzję o zmianie. No i wspaniale, bo mnie bardzo  podoba się obecna.  O wiele bardziej od tej pierwszej.

2. Gdyby była taka możliwość, czy zdecydowałaby się Pani na wymazanie ze swojej pamięci jakiegoś zdarzenia lub okresu swojego życia?

Chyba nie. Wychodzę z założenia, że co nas nie zabija, to nas wzmacnia.  Uważam, że wszystko, co przeżyłam ma jakiś sens. To zaprowadziło mnie do miejsca, w który jestem i stworzyło mnie taką, jaką jestem.

Julia Annab
1. Czy długo nosiła Pani w sobie pomysł na napisanie tej książki, może pod wpływem jakiejś innej powieści czy filmu poruszającego taki temat?

2. Czy jako lekarka miała Pani możliwość spotkania, pracy z pacjentami dotkniętymi amnezją?

Na obydwa pytania odpowiem równocześnie. Tak się składa, że odpowiedzi są ze sobą  ściśle powiązane.  Gdzieś wewnątrz mnie ta powieść istniała dużo wcześniej niż została napisana. To jest historia, która po części przed paru laty wydarzyła się naprawdę. Miałam pacjentkę dotkniętą niepamięcią wsteczną. Przyszło nam razem przejść przez całe piekło powracających wspomnień, których nie można było uporządkować, konfabulacji, które fałszywą treścią wypełniały luki w pamięci, przez lęk przed prawdą i nadzieję na odnalezienie przeszłości. Historia tamtej dziewczyny stała się inspiracją do napisania Niepamięci. W tamtej przez życie napisanej historii było mnóstwo emocji. I te emocje stały się siłą napędową fabuły powieści. Dopisałam do nich tylko szalone uczucia, niepowtarzalną przyjaźń, trzy różne obrazy miłości i wakacyjną Chorwację.

Małgorzata Kub
1. Napiszę to bez kokieterii, bo oczywiście nie liczę na to, że z pomocą pytań które tutaj zadam uda mi się wygrać jedną z Pani książek.  :) Otóż chciałabym spytać czy zastanawiała się Pani kiedyś nad możliwością zekranizowania którejś ze swoich powieści. Jeśli tak, to kogo z polskich aktorów i aktorek najchętniej zobaczyłaby Pani odgrywających główne role, z którejś z powieści Pani autorstwa?

Myślę, że na ekranizację nadawałyby się „ Niepamięć” i „Déjà vu ”
W głównych rolach najchętniej zobaczyłabym  młodych ludzi,  jeszcze studentów…

2. Przedstawię scenkę z życia wziętą, po czym zadam pytanie numer 2. Pewien człowiek uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego stracił pamięć, a jako że nie miał przy sobie dokumentów potwierdzających tożsamość, na dziesięć lat zapadł się pod ziemię. Rodzina i bliscy uznali go za zmarłego. Żona ułożyła sobie życie na nowo (wyszła ponownie za mąż),a przed wypadkiem urodziła syna, którego ów człowiek nie poznał. I tutaj moje pytanie. Czy mężczyzna który po 10 latach "powrócił do żywych", przypominając sobie kim jest ma prawo wkraczać w poukładane życie, swojej bądź co bądź żony i dziecka które słowo "tato" wypowiada pod adresem mężczyzny z którym kobieta związała się po uznaniu człowieka który uległ wypadkowi za zmarłego, to znaczy czy powinien odsunąć się w cień, choć cierpienie wynikające z uświadomienia sobie tego co stracił staje się z każdym dniem silniejsze?

Aspektów prawnych nie znam. To bardzo rzadki, kazuistyczny przypadek. Gdybym pisała powieść z takim wątkiem,  to mój bohater odsunąłby się w cień i pozwoliłby  bliskim sobie ludziom żyć spokojnie i szczęśliwie.

Izunia Raszka
1.Jakie jest Pani ulubione danie? Jeśli już przy tym jesteśmy, załóżmy, że proces napisania i wydania książki to potrawa. Jakie powinna mieć składniki według Pani?

Ulubione danie ?  Chyba najbardziej lubię naleśniki z twarogiem z mocną nutą wanilii i z ananasem. Najlepiej smakują mi, kiedy są opieczone,  podane ze  śmietaną i odrobiną syropu klonowego. Zapewniają mi dobry humor  i pogodę ducha przez cały dzień.
Według mnie składniki dobrej książki to :  wyraziści bohaterowie, interesująca , niebanalna fabuła, szybka akcja, zaskakujące zakończenie i emocje, emocje i emocje bez końca. Od piano do forte i z powrotem. Taka niekończąca  się symfonia uczuć i emocji.

2. Załóżmy, że na 24 godziny mogłaby Pani przenieść się do świata przedstawionego w dowolnej powieści, jaką by Pani wybrała i dlaczego?

Chyba najbardziej z wszystkich miejsc, w których rozgrywają się akcje moich powieści, kocham Wenecję. To miasto z pogranicza snu i rzeczywistości, tak nierealne i wyjątkowe, że aż teatralne i sztuczne. Czas tam biegnie jakby zupełnie niezależnie, setki lat splatają się ze sobą, tworząc niesamowitą atmosferę tego niepowtarzalnego miasta. W tym mieście może wydarzyć się wszystko… Stąd przed laty powstał pomysł na „Déjà vu ”. Byłam w Wenecji już wiele razy i zawsze odkrywam ją na nowo. Kocham atmosferę tego miasta, lubię  atmosferę „Déjà vu ”. Wszystko niedopowiedziane i tajemnicze, jakby z pogranicza jawy i snu. Każdy po swojemu może się zmierzyć z jedną z tajemnic Wenecji

Joanna Katarzyna
1."Niepamięć" pełna jest zbiegów okoliczności. Czy uważa Pani, że coś takiego jak przypadek w relacjach międzyludzkich w ogóle istnieje czy też wszystko co człowiekowi się w życiu przytrafia jest wyłącznie wypadkową jego świadomie podejmowanych czynów i decyzji?

Myślę, że tak. Mam wrażenie, że przypadki często rządzą nami i naszym życiem. Ingerują w nasze losy. Moim zdaniem nasze życie jest wypadkową świadomie podejmowanych czynów i decyzji,  zmodyfikowanych przez przypadki,  działanie innych ludzi, nasze ukryte  marzenia,  oddziaływanie czynników od nas zupełnie niezależnych…

2. Podobno rzeczą ludzką jest potrzeba pozostawienia po sobie czegoś po swojej śmierci. Stąd też męskie podejście do tematu potomka – chciałbym mieć syna, żeby nazwisko nie popadło w zapomnienie. Wydaje mi się, a nawet jestem pewna że Pani ma już zapewnioną chwałę w panteonie sław, a tym samym twórczość która wyszła spod Pani pióra będzie zawsze żywa. W tym miejscu jednak moje pytanie. Czy zastanawiała się Pani kiedyś nad alternatywą dla medycyny oraz pisania w której podobnie jak w jednej i drugiej specjalności mogłaby Pani w pełni się realizować?

Te co robię mi wystarcza. W pełni realizuję się w obu zawodach. Nie mogłabym żyć bez moich pacjentów, jak i nie mogłabym istnieć bez moich książek.

Irena Kannenberg
1.W myśl niektórych "najlepiej widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu", inni zaś twierdzą że "serce nie sługa". Co ogólnie rzecz ujmując oznacza, że nigdy nie wiemy w kierunku kogo mocniej zabije nam serce. Tutaj pojawia się pytanie do Pani. Czy bierze Pani pod uwagę, by w kolejnej powieści Pani autorstwa parę głównych bohaterów (tudzież trójkąt miłosny) stanowili ludzie tej samej płci?

Uff, ciężkie pytanie. Nie zastanawiałam się nigdy nad tym. Być może…

2. Czy wszystko co osiągnęła Pani dotychczas ma swoje pokrycie w marzeniach kilkuletniej dziewczynki , w tym wszystkim co było Jej udziałem, gdy rosła?


I tak i nie. Marzyło mi się pisanie książek. Nie marzył mi się zawód lekarza. Byłam zażartym humanistą, marzyłam o humanistycznych studiach, wyżywałam się w konkursach literackich, w szkole średniej brałam udział w tego typu olimpiadach. Marzyło mi się studiowanie archeologii, później historii sztuki. Z czasem moje marzenia zaczęły ewoluować w kierunku polonistyki.  Chciałam zostać nauczycielem. Miałam w szkole średniej niesamowitego polonistę, który nie tylko rozkochał nas w literaturze, ale próbował  również nauczyć niezależnego myślenia, wyciągania śmiałych wniosków, bronienia swoich poglądów , nieprzejmowania się tym, co wypada i jak wypada powiedzieć , oraz jasnego i odważnego  wyrażania tego, co się myśli i czuje. Miałam szczęście trafić na wyjątkowego człowieka. Nagle zapragnęłam być podobna do niego, a może z czasem taka jak on. Życie napisało jednak swój własny, nieoczekiwany scenariusz. W maturalnej klasie trafiłam do szpitala. Spędziłam tam parę tygodni. Pomogli mi, a ja wtedy zapragnęłam pomagać innym. Ukończyłam medycynę i tak prawie przypadkiem – znalazłam coś, co do dziś dnia wypełnia prawie całe moje życie.



Dziękujemy Pani Jolancie za poświęcony czas.

1 komentarz:

  1. Uwielbiam tę pisarkę. Wywiad czytało mi się z wielką przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.