reklama

piątek, 5 maja 2017

Miłość niczyja - Maria Jurkiewicz Sławomir Bogacki (Nasz Patronat Medialny)

Nieczęsto zdarzają się książki do bólu wiarygodne i prawdziwe. Nieczęsto w czytanych książkach spotykam bohaterów, którzy są niezwykle prawdziwi, a ich historie stają się dla mnie wręcz namacalne i razem z nimi odczuwam ich każdą emocję, przeżywam z nimi ich wzloty i upadki. Jednak od czasu do czasu trafiają mi się takie książki i jestem za nie wdzięczna, bo najpiękniejsze, najbardziej wzruszające i przejmujące historie pisze właśnie prawdziwe życie. Zapraszam na recenzję „Miłości niczyjej” autorstwa Sławomira Bogackiego i Marii Jurkiewicz.

„Opowieść o spotkaniu dwojga artystycznych dusz, które los zetknął ze sobą w pewien weekend. Ona to zorganizowana żona, matka dwójki dzieci, on – samotny, zamknięty w sobie dziennikarz radiowy. Anna jest na granicy załamania nerwowego – pomimo pozornej harmonii rodzinnej odczuwa niepokój i poczucie niespełnienia zawodowego. Tkwią w niej artystyczne tęsknoty, ale utajone czekają na bardziej sprzyjające warunki dla swojego rozwoju. Morten nie ma rodziny, jest niezależny, ale tylko pozornie, bo już dawno został zniewolony przez swoje powracające i nasilające się stany lękowe. Poczucie samotności próbuje zagłuszyć różnymi używkami. Skuteczną terapią i ucieczką jest miłość do muzyki, ale jak się okazuje, nawet ona nie potrafi zrekompensować mu braku uczucia i ciepła drugiego człowieka. Przypadkowe spotkanie tych dwojga wywiera na nich ogromny wpływ. Dostrzegają w sobie wiele podobieństw. Rozumieją nawzajem swoje lęki i tęsknoty. Rozmowa otwiera ich na siebie i pozwala spojrzeć z dystansem na swoje dotychczasowe życie.”

Maria Jurkiewicz to biolożka, wizażystka, dekoratorka wnętrz, zawsze romantyczna i nostalgiczna.
Sławomir Bogacki to człowiek sarkastyczny, ale zawsze trafny obserwator życia, pełen empatii, który nigdy nie pobłaża głupocie.
Razem z Marią tworzą i uzupełniają się idealnie. Swoim czytelnikom cały czas dostarczają wiele wzruszeń i emocji. Prowadząc blogi i pisząc książki, chcą oddawać hołd sile miłości i ukazywać jej ponadczasowy wymiar.

Na samym początku muszę przyznać szczerze, że do książek pisanych w duecie nigdy mnie nie ciągnęło. Wiele razy się sparzyłam i przeważnie miałam jakieś „ale” do takiej książki. Biorąc do recenzji „Miłość niczyją”, miałam dziwne przeczucie, że tym razem będzie zupełnie inaczej i będzie to książka, którą przeczytam z ogromnym zainteresowaniem, gdyż jej temat wydał mi się bardzo prawdziwy i życiowy. Tym razem intuicja mnie nie zawiodła i dziękuję autorom za tę powieść, która zmusiła mnie do wielu refleksji nad własnym życiem.

„Miłość niczyja” to powieść, którą mogłabym nazwać psychologiczną. W moim odczuciu autorzy w subtelny sposób przekazują czytelnikom wskazówki, że w życiu zawsze można dokonywać zmian, że nie zawsze trzeba trwać w zawieszeniu i ukazują, jak w życiu człowieka ważna jest miłość i bliskość drugiej osoby.

Praktycznie cała fabuła książki opiera się na przemyśleniach Anny, która dochodzi do wniosku, że małżeństwo ją przytłacza, a mąż zachowuje się jak kolejne dziecko, którym trzeba się opiekować. Uważam, że jest wiele kobiet, które tak jak Anna duszą się w związkach, są niczym więcej jak tanią siłą roboczą i niestety boją się zrobić krok naprzód, by zmienić swoją przyszłość. Osobiście każde przemyślenie Anny brałam bardzo do siebie i porównywałam z własnym życiem, własnym związkiem i opieką nad dziećmi. Z ciekawością i zapartym tchem śledziłam jej dalsze poczynania, bo byłam niezmiernie ciekawa czy Anna wreszcie zawalczy o swoje życie i marzenia. Czy przypadkowe spotkanie z Mortenem będzie bodźcem, który zmusi ją do działania?

„Nie trzeba uścisnąć czyjejś dłoni, by poczuć z nim więź, nie trzeba opowiedzieć sobie całego życia, by ujrzeć swoje dusze.”

Głównym atutem powieści są bohaterowie, którzy są niesamowicie prawdziwi i wiarygodni, a ich problemy, troski i lęki są dla nas wręcz namacalne. Anna to żona i matka niemająca ani chwili tylko dla siebie. Morten to samotnik otoczony własnymi demonami. Anna to taka bohaterka, z którą momentalnie się utożsamiłam i nie był mi obojętny jej los. Cały czas jej kibicowałam i trzymałam za nią kciuki, by zawalczyła o własne szczęście.

Przypadkowe spotkanie, bratnie dusze – co będzie dalej? O tym przekonajcie się sami.

„Miłość niczyja” to piękna opowieść o miłości, o bratnich duszach i zmianach, które czasami są konieczne. To historia niezwykle prawdziwa, obok której nie można przejść obojętnie.

Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Videograf.



9 komentarzy:

  1. Lubię takie książki na pewno skorzystam z możliwości jej przeczytania

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna recenzja!;) Przeczytam na pewno;) Pozdrawiam serdecznie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Książka naprawdę warta uwagi :)

      Usuń
  3. Pani Sylwio Dziękujemy. Pięknie i prawdziwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To naprawdę wspaniała książka :)

      Usuń
  4. Do tej pory przeczytałam tylko jedną książkę która była pisana w duecie (Klątwa przeznaczenia) i była to książka bardzo dobre, więc może i na tą się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już samo to, że to duet mężczyzny i kobiety napawa mnie wielką chęcią, aby dać szansę tej historii. Jestem niezmiernie ciekawa jak to wyszło! :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.