wtorek, 18 lipca 2017

Małżeńska fuzja - Jennifer Probst

Jennifer Probst, to autorka, której książki biorę w ciemno, choć muszę przyznać, że pisze dość schematycznie. Jej powieści zawsze mnie rozczulają, wzruszają i niesamowicie rozbawiają, jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam. Jak było tym razem? Czy „Małżeńska fuzja” mnie usatysfakcjonowała? Zapraszam na recenzję czwartego tomu serii Mariage to a Billionaire.

„Biznes wart miliony jest na wyciągnięcie ręki. Ale czy w interesach jest miejsce na miłość?”

Julietta Conte to piękna i chłodna kobieta sukcesu, prezes doskonale prosperującej rodzinny firmy La Dolce Famiglia. Najważniejsza jest dla niej praca, nie marzy o randkach i upojnych nocach z mężczyznami. Z kolei Sawyer Wells to bogaty biznesmen, który nie wierzy w miłość, interesują go tylko przelotne romanse. Jego priorytetem jest firma i pragnie zrealizować projekt, który nazywa „IDEAŁEM”. W związku z tym proponuje Juliette kontrakt, który ciężko jej odrzucić, gdyż jest ogromną szansą dla jej firmy. Już podczas pierwszego spotkania czują do siebie ogromne przyciąganie, jednak Juliette wie, że nie może sobie na nic pozwolić. I może tak zakończyłaby się ich przygoda, gdyby nie pewna osoba, która podstępem doprowadza do małżeństwa tej dwójki. Tylko, czy małżeństwo z rozsądku jest tym, czego pragnie Juliette? Czy w takim związku jest miejsce na miłość? Przekonajcie się sami.

„Jennifer Probst napisała swoją pierwszą książkę mając dwanaście lat. Później zrobiła krótką przerwę, aby wziąć ślub, zajść w ciążę, kupić dom, ponownie zajść w ciążę, zrobić magistra z literatury angielskiej. Teraz pisze ponownie. Probst jest dzsiaj autorką bestsellerów, publikuje romanse zarówno erotyczne i seksowne jak i współczesny romans. Pisze także książki dla dzieci.”

Jennifer Probst kolejny raz mnie nie zawiodła. Znów dostałam świetny romans pełen emocji, miłości i ogromnej dawki wzruszeń. Autorka ma talent do pisania dialogów, które momentami wyglądają jak słowna szermierka między bohaterami. Z uśmiechem na ustach obserwowałam poczynania bohaterów, którzy swoje zaaranżowane małżeństwo, na wszelkie możliwe sposoby próbowali zamienić na kontrakt handlowy. Naprawdę śmiechu w tej książce jest co niemiara. Prócz humoru pojawia się także wiele wzruszeń, a wszystko za sprawą przeszłości Wellsa, która jest naprawdę okropna. Ciężko mi się czytało o jego dzieciństwie, które jest jego tajemnicą, i którą skrzętnie ukrywa przed światem. Przez koszmar, który przeżył ma problem, by komukolwiek zaufać.

Kreacja bohaterów wyszła autorce bardzo dobrze. Nie sposób ich nie polubić i obdarzyć sympatią. Moim ulubieńcem oczywiście został Wells ze swoją poranioną duszą i demonami przeszłości. Juliette też ma swoje tajemnice, przez które boi się otworzyć i zbliżyć do Wellsa. Na początku nie mogłam zrozumieć jej postępowania, ale później wszystko stało się jasne. Na uwagę zasługuje także pewna starsza pani, czyli mama Conte. Kobieta wspaniała, cudowna o wielkim sercu. Polubiłam ją już w jednej ze wcześniejszych części, ale teraz moja sympatia do niej jeszcze się pogłębiła.

Książka napisana jest niezwykle lekko i co najważniejsze nie zawiera zbędnych opisów. Wszystko napisane jest zwięźle i na temat, pojawia się wiele dialogów, które ja osobiście uwielbiam. Dzięki temu wszystkiemu przez książkę wręcz się płynie i momentalnie dobija się do zakończenia.

„Małżeńska fuzja” to bardzo fajny romans, w którym pojawia się sporo scen seksu. Są one napisane ze smakiem, bez zbędnej wulgarności. Humor, namiętność, pożądanie i chwile wzruszeń, to wszystko znajdziecie w tej powieści. Więc jeżeli lubicie takie książki, to jest ona dla Was idealna. Osobiście uwielbiam twórczość Jannifer Probst i przeczytam wszystko, co napisze.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akapit Press.


6 komentarzy:

  1. Ta Probst ma tyle książek i jeszcze nic nie czytałam :o jak to się stało :D dzięki za recenzje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  2. Dwa razy dawałam szans autorce, ale jakoś mnie do siebie nie przekonała. Może dam jeszcze szansę Małżeńskiej fuzji. Bo jak to mówią do trzech razy sztuka. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jeszcze nie czytałam żadnej książki tej autorki, chyba zacznę 😉 zapraszam do mnie 😄

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.