piątek, 6 października 2017

Magdalena Pioruńska - Twierdza Kimerydu

Dzisiaj muszę Was zapoznać z książką, która musi się znaleźć na półce u każdego fana fantastyki. Tak, wiem, powinnam Wam dozować, stworzyć powoli napięcie, ale... Walić to! Zapoznam Was z powieścią polskiej autorki, która kupiła mnie całą sobą, która zostawiła mnie z poczuciem jeszcze większego czytelniczego "łaknienia". Książka, która nie tylko ma super fabułę, ale przepiękną grafikę na okładce, a całość jest wydana naprawdę świetnie.
Zapraszam Was do "Twierdzy Kimerydu", która mieści się w Afryce i jest przepiękna (oczywiście w moich wyobrażeniach, możliwe, że w waszych też taka będzie) oraz bardzo malownicza. Gdzie spotyka się tak wiele kultur, że nie wiadomo za czym się rozglądać! 

"Czasem badania genetyczne są przyczyną katastrofy, a nie przełomu.


Gdy w Mieście Krokodyli dochodzi do krwawego stłumienia pokojowej konferencji asymilacyjnej, nikt jeszcze nie podejrzewa, do czego doprowadzi konflikt między Miastem Krokodyli a Twierdzą Kimerydu. Organizatorce konferencji, Annie Guiteerez, antropolog z Uniwersytetu Krokodyli, udaje się zbiec z samego centrum zamieszek i uratowana przez strażnika wąwozu Tyrsa Mollinę, pół człowieka, pół raptora, trafia do rezydencji burmistrza Twierdzy – Teobalda. W obliczu niedawnej rzezi i wiszącej w powietrzu rewolucji nawet zatajenie prawdziwego powodu przybycia pani profesor do Twierdzy Kimerydu wydaje się nieistotnym szczegółem. Na jaw wychodzą bowiem znacznie bardziej przerażające fakty, sprawiające, że żadne z miast Afryki Południowo-Wschodniej nie może dłużej pozostać obojętne wobec krzywdzących wpływów Europy i hegemonii cesarza Brytanika. Usilna chęć przypodobania się Cesarstwu Europy nagle gaśnie zastąpiona determinacją i pragnieniem odzyskania autonomii kraju Złocistych Piasków."






Magdalena Pioruńska, ma talent. Ma talent do tworzenia chwytliwej, różnorodnej fabuły. Ma też bardzo dużą wyobraźnie, przez co połączenie tych dwóch ważnych dla siebie czynników, które moim zdaniem są nieodłącznym elementem każdej dobrej powieści, zrodziło bardzo dobrze napisaną powieść fantasy, osadzoną w niedalekiej przyszłości. Styl był młodzieżowy, autorka zachwycała barwnymi opisami, ale również bardzo dobrze przekazywała czytelnikowi emocje. Do tego to bardzo oryginalna powieść, której tematyki, raczej nie znajdziecie na rynku wydawniczym. Gdy czytałam "Twierdzę Kimerydu" miałam wrażenie, że stoję za plecami bohatera i jestem z nim, przeżywam to wszystko z nim, a nie gdzieś obok. (Mam nadzieje, że rozumiecie doskonale ten stan :D ). Bardzo muszę pochwalić autorkę za to jak świetnie odmalowała swoim piórem świat otaczający Twierdze Kimerydu. Otóż powieść dzieje się w Afryce, ale jest to zupełnie inna Afryka, którą my znamy, gdzieś tam też majaczy Europa, która jest przemianowana jako "Cesarstwo" i Ameryka, którą nadal osiedlają rdzenni mieszkańcy Ameryki - Indianie. Europa była najbardziej tutaj zarysowana i w sumie najwięcej się o niej dowiedzieliśmy. Jednak chciałabym dowiedzieć się jeszcze więcej o tym dlaczego tak, a nie inaczej się stało.

Uwielbiam mówić o bohaterach - więc nie mogłam o nich nie wspomnieć! Bohaterów których poczynania obserwujemy, to trzej przyjaciele Tyrs, Tycjan i Tuliusz. Ja zwykłam na nich mówić podczas czytania powieści "potrójne T". Każdy z tych bohaterów był inny, każdy wyróżniał się czymś innym i każdy miał bardzo dobry rys psychologiczny. Uwielbiam mocne kontrasty w powieściach i tutaj to trafiłam. Mamy Tyrsa, który wiele musiał przeżyć, aby znaleźć się tu gdzie jest. Charyzmatycznego, z instynktem przywódcy, zabawnego, ale i trzeźwo myślącego - idealny samiec Alfa, ale mamy też takiego Tuliusza, który nie dość, że różni się fizycznie to jest oczytany i ma pewien rodzaj takiej miękkości, której raczej się nie daje bohaterom płci męskiej (nie wiem zupełnie dlaczego, przecież faceci to nie tylko mięśnie i podły charakterek). Mamy też Tycjana, który jest takim wypośrodkowaniem pomiędzy poprzednimi bohaterami o których Wam powiedziałam. Mamy też bardzo dobrze opisanych bohaterów drugoplanowych takich jak Aneta, Terra, Teobald. To jedne z osób, które zyskały moją sympatię i czekam na ich dalsze losy w kolejnej części.

Podsumowując moje wywody, jest to idealna pozycja pełna trzymającego w napięciu fantasy, ale i historii o sile przyjaźni i walce o przetrwanie. Przepiękna historia, która chwyciła mnie za serce, ale też dopieściła pragnienie poznania dobrego fantasy. POLECAM!

Dziękuję za przeczytanie Autorce, oraz za piękne grafiki! Wyczekuje na kolejną część i mam nadzieje, że długo nie będziemy czekać :) 



11 komentarzy:

  1. Masz mnie😁 fantasy 💜 biere tak to opisałas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Zaliczam to do mojej listy sukcesów ❤️😁

      Usuń
  2. Książka już dawno jest u mnie na półce. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomocna recenzja przy wyborze kolejnej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty mnie kiedyś przyprawisz o zaawansowane stadium nałogu i zazdrości! Prawda - zapomniałam, że jesteś dealerem😁 Świetna recenzja z przytupem i wigorem! Twierdza marzy mi się od dawna - może w końcu przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, przeczytaj! Zobaczysz zakochasz się w bohaterach! 😁❤️❤️❤️

      Usuń
    2. Hmmm kolejny książkowy mąż do kolekcji, a może tym razem przyjaciel?! Nic - muszę przeczytać😊

      Usuń
  5. Dzięki takim książkom można się przenieść do zupełnie innej rzeczywistości i zostawić problemy życia codziennego, a w chwili przerwania czytania, myśli się jedynie o tym, by znów powrócić do owego świata i bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czemu większość bohaterów ma imię zaczynające się na "T"?:P "Trzymające w napięciu fantasy" brzmi ciekawie.. może bym tak zrobiła jej miejsce na półce dla tej książki :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Czytelniku, będzie nam bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.